Dziennik Gazeta Prawana logo

Pierwszy Polak w słynnym wyścigu na Tamizie

16 marca 2009, 21:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Michał Płotkowiak to pierwszy Polak, któremu udało się zakwalifikować do drużyny wioślarskiej Oxford University Boat Club, która od lat bierze udział w słynnych wyścigach wioślarskich pomiędzy uniwersytetami Oksford i Cambridge. Zawody odbędą się za dwa tygodnie.

na dystansie 4 mil i 374 jardów (prawie 7 km) należy do najchętniej oglądanych zawodów sportowych. Relację telewizyjną w zeszłym roku oglądało 120 mln widzów w 180 krajach.

>>>Polscy muzycy podbili Wyspy

Michał Płotkowiak*: Za chwilę zmarznięci i mokrzy zaczynamy kilkugodzinny trening na wodzie. Wieje i pada jak to zwykle w Anglii. Co mnie podkusiło, żeby tu przyjechać i do tego trenować wioślarstwo? - myślę sobie. Na poważnie to rzeczywiście poranne wstawanie i długie, intensywne treningi bywają ciężkie. W sezonie to prawie jak praca na pełen etat. A ja przecież piszę jeszcze doktorat, więc kiedy nie jestem na wodzie, to siedzę na uczelni. Czasem zdarzają się poranki, kiedy pogoda jest wyjątkowo paskudna i wstawanie o 6.30 to katastrofa.


Nigdy. Zacząłem trenować w wieku 14 lat. Pewnie tą pasją zaraziłem się od ojca, który od czasów studenckich był fanem regat Oksford - Cambridge.

Pamiętam, że kiedyś na obozie sportowym wpadł mi w ręce numer Playboya z reportażem o studiach w Oksfordzie i Cambridge. Czytałem zafascynowany! To wtedy postanowiłem, że kiedyś tam będę. Zwłaszcza że start w regatach Boat Race wioślarze cenią sobie bardziej niż olimpiadę.

O inżynierii biomedycznej. A dokładniej razem z moim profesorem pracujemy nad techniką zdjęć medycznych opierającą się na rezonansie magnetycznym przy użyciu gazów. To metoda, która może zrewolucjonizować badania płuc i diagnostykę nowotworów.

>>>Polski strażak poszukmiwany na Wyspach


Reżim treningowy jest tu wysoki. W sezonie, czyli od września do marca, trenujemy czasem nawet po sześć godzin dziennie. Rano, od siódmej do dziewiątej, i po południu - nawet do wieczora. Jeśli ktoś nie jest metodyczny, odpada. Tu nie ma taryfy ulgowej. Imprezowanie i życie towarzyskie na czas sezonu zawieszam na kołku. Był taki moment, kiedy jedynym kontaktem ze światem były dla mnie portale Facebook i Nasza-klasa. Ale zawsze nadrabia się po wyścigu...


Staramy się, żeby atmosfera podczas treningów była wesoła. Dobry nastrój i oksfordzki duch nas nie opuszczają, a co jakiś czas, szczególnie po kilku kuflach piwa, śpiewamy naszą tradycyjną piosenkę: Wolałbym być trędowatym niż studentem Cambridge. To taki nasz mały sposób na odstresowanie.


W grę wchodzą duże emocje, więc nie mogę powiedzieć, żebyśmy się specjalnie lubili. Może po prostu powiem, że staramy się ich unikać. No i mamy nadzieję, że w tym roku utrzymamy zwycięstwo nad wioską Cambridge!

>>>Polacy uciekają z Wysp do Australii

*Michał Płotkowiak, pierwszy Polak, który popłynie w regatach wioślarskich Oksford -Cambridge

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj