Dokument to plan przebudowy armii do roku 2018. Początkowo miał być gotowy już pod koniec ubiegłego roku, ale z powodu kryzysu i cięć w budżecie Ministerstwa Obrony prace nad jego opracowaniem przeciągnęły się o trzy miesiące. To właśnie kryzys spowodował, że zmiany są głębsze, niż początkowo planowano.

Reklama

Najpoważniejsze obejmą garnizony. Ze 126 obecnie działających, za 19 lat pozostać ma jedynie 99. Przy czym 14 zostanie zamkniętych definitywnie, a 23 będzie połączonych. Zmiany dotkną przede wszystkim jednostki położone w dużych miastach - np. w Warszawie wojsko opuści położoną tuż obok Starówki Cytadelę.

>>>Polacy opanują lotnisko w Kabulu

Według programu żołnierze wyprowadzą się do garnizonów zlokalizowanych w pobliżu poligonów. Zamkniętych, sprzedanych lub przekazanych samorządom zostanie także część z działających obecnie poligonów. W sumie wojsko chce się pozbyć prawie 20 proc. użytkowanych obecnie terenów.

Ani Sztab Generalny, ani Ministerstwo Obrony Narodowej nie chcą jednak ujawnić, które jednostki zostaną zlikwidowane. Wiadomo tylko tyle, że zamknięte będą te położone daleko od lotnisk, ważniejszych dróg i linii kolejowych. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, zamiary ministerialnych planistów były znacznie poważniejsze. Zgodnie z ich wyliczeniami w Polsce pozostać powinno jedynie 60 garnizonów.

>>>Supernowoczesne radary ochronią Polskę

"Nie zdecydowaliśmy się na tak drastyczny krok ze względów społecznych. W wielu miejscowościach jednostki wojskowe to najwięksi, a czasem nawet jedyni pracodawcy" - mówi nam wysoki urzędnik z MON.

Według autorów raportu efektem zmian mają być oszczędności sięgające około 230 mln zł rocznie. Zyski z ewentualnej sprzedaży budynków i gruntów będą wielokrotnie większe. Jak duże - tego MON jeszcze nie obliczył.

Właśnie za tę decyzję - o likwidacji garnizonów - resort jest najbardziej chwalony przez ekspertów. "To krok w dobrym kierunku" - mówi gen. Stanisław Koziej, strateg i były wiceszef MON. Zaznacza jednak, że cięcia powinny być głębsze. "Powinno się zlikwidować przynajmniej połowę garnizonów, a najlepiej zastąpić je wielkimi bazami dla całych dywizji. Tak jak to ma miejsce w Stanach Zjednoczonych" - dodaje ekspert.

Jak twierdzi MON, mniejsze wydatki na utrzymanie wojskowych budynków pozwolą przeznaczyć więcej pieniędzy na modernizację armii. Po raz pierwszy w programie rozwoju sił zbrojnych znalazł się zapis dotyczący wyposażenia polskich żołnierzy w tzw. zintegrowany system pola walki. To po prostu naszpikowane elektroniką supernowoczesne wyposażenie - mają się w nim znaleźć np. kamery i skanery pozwalające wyszukiwać przeciwnika na polu walki oraz osobiste terminale, dzięki którym żołnierze będą mogli błyskawicznie przekazywać dowódcom pełne informacje.

Inne plany znane były już wcześniej. Szefostwo polskiej armii wraca do starego pomysłu zakupu nowych śmigłowców i to wszystkich rodzajów - szturmowych, transportowych, ratunkowych, morskich, a nawet do przewozu VIP-ów. Armia chce też kupić przeciwlotnicze rakiety średniego i krótkiego zasięgu.

p

ADRIAN KONDASZEWSKI: Polski rząd planuje zwiększenie liczby żołnierzy jednostek walczących kosztem żołnierzy siedzących w garnizonach. Czy to dobre posunięcie
JAMES O'HALLORAN: Tak. Polska ewidentnie chce brać większy udział w natowskich działaniach, chce być aktywnym graczem, i to jest dobre. Rząd zakłada, zresztą słusznie, że żołnierze bardziej przydadzą się na zagranicznych misjach niż w kraju. W razie niebezpieczeństwa, wasze jednostki będą mogły przecież szybko powrócić i bronić kraju, do tego zapewne wspomagane przez siły NATO.

MON planuje również specjalny program "Żołnierz XXI wieku", który ma na celu wymianę uzbrojenia żołnierzy, wyszkolenia i wyposażenie ich w nowoczesne technologie
Bez dwóch zdań każda armia - nie tylko polska - powinna inwestować w nowoczesne technologie, tym bardziej, że technika idzie do przodu niezwykle szybko, nowinki techniczne się dezaktualizują i trzeba je często wymieniać. Dla Polski to szczególne wyzwanie bo startujecie z dużo gorszej pozycji niż kraje zachodnie. Macie wiele do nadrobienia, szczególnie jeśli chodzi o uzbrojenie. Mam nadzieje, że wasz program skupi się właśnie na wymianie uzbrojenia i zastąpienia starych i kiepskich sowieckich rodzajów broni, nowoczesnymi. Tego zresztą oczekuje od was Sojusz Północnoatlantycki.

Polski plan modernizacji armii rozpisany jest na lata 2009-2018. Czy to nie jest zbyt długi okres?
To rzeczywiście zbyt długofalowy program. Polska armia powinna gonić Zachód jak najszybciej, 2018 r. to nie jest raczej ambitne wyzwanie. Wydaje mi się, że spokojnie można to przeprowadzić dużo szybciej, np. w latach 2010-15. W ogóle przy tego typu projektach powinno się brać pod uwagę krótsze terminy.

Co jeszcze można zrobić, które elementy wojska należy ulepszyć?
Myślę, że Polska powinna także unowocześnić swoją marynarkę wojenną, tak by móc wziąć większą odpowiedzialność za rejon Morza Bałtyckiego, co na pewno na pewno podniosłoby znaczenie Warszawy w Europie. Poza tym Polska powinna umocnić swoje granice na wschodzie, szczególnie w kontekście wtorkowej deklaracji prezydenta Miedwiediewa o ulepszeniu rosyjskich wojsk. Nie wierzę, by Rosja zdecydowała się kiedykolwiek zaatakować któreś z państw NATO, ale nie wykluczam jakichś destabilizacji na wschodzie kontynentu np. z powodu konfliktów energetycznych. Można również zwiększyć waszą ochronę przeciwlotniczą, bo z tego co wiem ona kuleje.

James O'Halloran - ekspert wojskowy, związany z ośrodkiem analitycznym Jane's