Czy w Polsce może powtórzyć się scenariusz z Azji Południowo-Wschodniej, spustoszonej przez gigantyczne fale tsunami w 2004 roku? Zdaniem dwóch wizjonerek z Łodzi, wszystko jest możliwe. Dlatego wysłały do pomorskich władz samorządowych ostrzeżenie o .
Obie kobiety chcą zachować anonimowość, ale jak precyzują, , o większej sile niż trzesięnie ziemi zarejestrowane w Skandynawii w grudniu. Tamte miały 4,7 stopnia w skali Richtera.
Urzędnicy podeszli do sprawy nad wyraz poważnie. Kopię ostrzeżenia rozesłali do pomorskich urzędów zarządzania kryzysowego. "Choć na pierwszy rzut oka informacje te " - tłumaczy rzecznik magistratu w Ustce, Jacek Cegła.
Urząd Wojewódzki w Gdańsku zlecił nawet specjalną analizę prawdopodobieństwa takiego kataklizmu. Przeprowadzi ją jeden z naukowców.
>>>Przyroda zabiła ponad 200 tysięcy ludzi
"Przy spełnieniu pewnych warunków odnośnie mechanizmu trzęsienia ziemi, fale tsunami mogłyby się na Bałtyku pojawić, jednak byłyby to fale o niedużej wysokości" - uspokaja geofizyk z Polskiej Akademii Nauk, doktor Wojciech Dębski.
Ostatnie przekazy historyczne o . Wtedy właśnie wysokie fale nawiedziły Trzebiatów oraz Łebę. W kwietniu porwały prom z trzebiatowskiego portu i zaniosły go w głąb lądu. W marcu tsunami zalało Łebę, a w Kołobrzegu cofnęło się morze, odsłaniając dno.