Dziennik Gazeta Prawana logo

Bunt klientów przeciw Polbankowi

24 marca 2009, 19:59
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Klienci Polbanku, którzy dostali propozycje zmiany umów kredytowych, nawet nie chcą o tym słyszeć. Uważają, że bank chce ich nabić w butelkę, dlatego skrzykują się w internecie i zapowiadają skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. "Przystawiono nam pistolet do głowy" - mówią.

>>>Zobacz, jak banki chcą na tobie zarobić

Do Piotra, 29-letniego finansisty z Warszawy, który 300-tysięczny kredyt na mieszkanie zaciągnął dwa lata temu, zadzwonił kilka dni temu konsultant z Polbanku. "Grzecznie poprosił, bym odwiedził go w pracy. Na miejscu " - opowiada mężczyzna.

W dokumencie były trzy propozycje. ". Druga, że pozwolę wejść bankowi na jeszcze jedną moją nieruchomość, i wreszcie trzecia - podwyższenie marży o 0,5 proc." - dodaje Piotr.

Mężczyzna nie zgodził się na żadną. ". Dla mnie ten bank stracił wiarygodność" - mówi.

Podobne telefony dostało w ostatnich dniach co najmniej kilkuset klientów Polbanku. DZIENNIK dotarł do kilku z nich. Jedną z takich osób jest Julia z Warszawy. Swoją historię kobieta opisała w przesłanym do nas e-mailu.

"Zaczęło się od przekazanej przez telefon wiadomości, iż zmalała wartość zabezpieczenia, ale bez podania źródła tej informacji (brak wyceny nieruchomości). Potem było przedstawianie trzech propozycji z naciskiem na trzecią (podwyższona marża kredytu na wniosek kredytobiorcy!!!) i podsuwanie gotowego aneksu do umowy już na pierwszej rozmowie, która miała być wyłącznie <nieformalna>. Przy czym . Wreszcie dwa sformułowania w aneksie: <klient pragnie zrekompensować> ryzyko banku i <kredytobiorca wnioskuje o zwyżkę marży>. To jest tak niewyobrażalnie niesmaczne, że aż śmieszne. Ewidentne naciąganie naiwnych. ” - napisała kobieta.

35-latek Jacek Maciejewski z Poznania to, co go spotkało, określa bardziej dosadnie: "".

Ale to dopiero początek działań, jakich mogą spodziewać się klienci. "" - ostrzega w rozmowie z DZIENNIKIEM Wojciech Kwaśniak, doradca prezesa NBP.

Stanie się to wówczas, gdy banki uznają, że w związku z rosnącą ceną franka koszt kredytu może przerosnąć klientów.

Ci jednak nie chcą czekać na taki rozwój wypadków. Na forum portalu Kupfranki.pl bankom odgraża się już kilkanaście osób. "Radosny" radzi: " (w jedności i liczbie nasza siła), nastawić się na skierowanie sprawy do sądu”.

Kolejny z internautów, 34-letni Dariusz o pseudonimie "155kpol”, który 155 tys. franków kredytu wziął latem 2008 r., zbiera grupę zadłużonych, by wspólnie z nimi zawalczyć. "Przyjrzeliśmy się klauzulom niedozwolonym, jakie widnieją na stronie UOKiK, i znaleźliśmy taką, która odpowiada naszej sytuacji. Konsultowałem się też z rzecznikiem konsumentów, który potwierdził, że Polbank w stosunku do swoich klientów nie gra fair. " - zapowiada mężczyzna.


p


Krzysztof Lange: Bank może zażądać w takiej sytuacji wzmocnienia zabezpieczenia kredytu, ale marża to zupełnie inna sprawa.


No właśnie. Dlatego moim zdaniem, jeśli klient odmówi zgody na podniesienie marży, nie może to spowodować wypowiedzenia umowy.


Wypowiedzenie kredytu jest ściśle regulowane przez prawo bankowe. Są dwa przypadki, kiedy może to zrobić - kiedy klient nie dotrzymuje warunków udzielenia kredytu lub gdy traci zdolność kredytową, czyli traci możliwość jego spłaty. I to są w mojej opinii jedyne sytuacje, które mogą się skończyć wypowiedzeniem umowy. Tymczasem oferta zmiany marży to oferta zmiany tej umowy. I klientowi przysługuje prawo powiedzenia "nie, dziękuję".


Nie, no nie nazywałbym tego tak ostro. To wykorzystywanie mocniejszej pozycji przez bank. Manewr biznesowy.


Z grubsza można tak to ująć.


Oraz terminowo i w pełnej wysokości spłacać raty.


To na wypadek niespłacania kredytu. Dopóty nie zalega się z ratami, dopóki bank nie może z tego korzystać.


Nie można wypowiedzieć umowy z tego powodu. Za to można o tym zabezpieczeniu - i to tylko na brakującą kwotę, a nie na cały kredyt - z bankiem rozmawiać. To może być nieruchomość, dodatkowe ubezpieczenie. Klientowi nie opłaca się wojować z bankiem, a bankowi nie opłaca się tracić dobrego klienta, bo ten może wziąć kredyt gdzie indziej.


Dlatego warto obliczyć dokładnie koszty przeniesienia się do innego banku, poradzić się doradcy i ewentualnie negocjować z dotychczasowym kredytodawcą. Generalnie obie strony muszą przetrwać kryzys - a on minie.

*Krzysztof Lange, radca prawny, ekspert prawa bankowego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj