>>>Przeczytaj, jak piraci uwolnili tankowiec Sirius Star
Somalijczycy zaatakowali wczesnym rankiem. . Kilkanaście minut później około 18 uzbrojonych w karabiny maszynowe piratów już przejmowało kontrolę nad statkiem.
"" - mówi Per H. Hansen, rzecznik Salhus Shipping. Jak informuje, armator stracił łączność radiową z kapitanem około godz. 9.00, jednak jeszcze przed południem dotarł do nich wysłany ze statku e-mail. Poinformowano w nim, że .
>>>Dzisiejsi piraci korzystają z GPSu
. Ani polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ani armator nie chcą zdradzać kim są i jakie funkcje pełnią na statku Polacy.
"Na razie kontaktujemy się z rodzinami porwanych" - mówi Piotr Paszkowski rzecznik MSZ. "Z nieoficjalnych inforamacji wynika, że piraci już wysunęli żądania okupu" - dodaje.
Wyprodukowana w 1982 roku jednostka Bow Asir pływająca pod banderą Bahamów została porwana około 300 mil od wybrzeży Somalii, nieopodal miejscowości Kismayo. Chemikaliowiec należący do norweskiej firmy Odfjell, płynął z Arabii Saudyjskiej do Kenii.
>>>Poznaj człowieka, który uwalnia statki
Nie chce też rozmawiać o okupie. "Robimy wszystko, by zapewnić załodze
bezpieczeństwo" - powiedział tylko Hansen.
Norweski chemikaliowiec porwano niedaleko miejsca, gdzie kilka miesięcy temu uprowadzono supertankowiec Sirius Star. Na pokładzie saudyjskiego statku było dwóch Polaków. Jeden z nich Marek Niski był kapitanem porwanej jednostki. ". Nie można zrobić nic, co mogłoby rozsierdzić tych nastolatków, dla których życie ludzkie nie przedstawia żadnej wartości" - mówi marynarz. "Ich głównym celem na początku jest zdobycie mostka i odcięcie łączności, żeby wyeliminować ewentualne próby odbicia statku. " - dodaje marynarz.
p
Porywaczom Sirius Stara chodziło o pieniądze, a konkretnie o 3 mln dolarów. Sprawa zakończyła się szczęśliwie. Polacy wrócili do domu, bo gdy tylko Somalijscy piraci otrzymali pieniądze, uwolnili porwaną jednostkę.
"Bow Star" to niejedyny statek porwany w ostatnich dniach przez piratów. "" -
mówi Sebastian Kalitowski, szef firmy zajmującej się bezpieczeństwem morskim MS&S, który w ostatnim czasie zaczął organizować kursy dla polskich marynarzy, przygotowujące ich do tego
jak trzeba zachować się w trakcie porwania.
W środę po południu łupem rabusiów padł inny statek - Nipayia, pływający pod banderą Panamy i należący do greckiego armatora. "Piraci to prości, prymitywni ludzie. Nie mówią w
żadnym obcym języku, na niczym się nie znają, ciągle krzyczą. Szkoda, że wszystkie kraje, które wysyłają swoje floty w te rejony, są tak bezradne wobec prymitywnych bandytów" -
mówi Niski