Dziś na rynku (woj. małopolskie) już po raz 51. odbył się Konkurs Lipnickich Palm i Rękodzieła Artystycznego im. Józefa Piotrowskiego. Przez lata z lokalnej imprezy konkurs przekształcił się w wydarzenie o randze ogólnopolskiej i przyciągające turystów zarówno z Polski, jak i zza granicy. Kilkanaście tysięcy gości miało na co popatrzeć.
>>> Dziś do kościoła zabierz palmę
Tegoroczny konkurs na najwyższą palmę , którego świąteczna palemka osiągnęła długość . Urbański obronił zeszłoroczny tytuł, poprawiając jednocześnie swój rekord o sześć
centymetrów. Drugie miejsce zajęła palma wykonana przez rodzinę Andrzeja Leszczyńskiego. Mierzyła 28 metrów.
Konkurs podzielono na trzy kategorie: Jury konkursu przyznawało punkty między innymi za
wysokość, smukłość, zdobienia, ułożenie wiklinowych pręci i wiązanie.
Na uczestników konkursu czekały nagrody finansowe i rzeczowe, ufundowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Małopolski Urząd Marszałkowski oraz Starostwo Powiatowe w
Bochni.
p
Andrzej Leszczyński*: Trzeba zrobić to solidnie. Jest to czasochłonne i wymaga wielkiej wyobraźni konstruktorskiej, żeby to stało. Ale my się tu nawzajem wspieramy i sobie pomagamy. Trzeba
zacząć od tyczki. Jest ona drewniana, u podstawy ma średnicę około 10-12 centymetrów. Składa się zwykle z czterech części połączonych krótkimi metalowymi rurkami. Potem tyczkę okłada
się wikliną, której na tak dużą palmę trzeba zużyć około 40 kilogramów. Na koniec dochodzą dekoracje.
Sztuka to postawić je na rynku. Wiklina daje tyczce sprężystość, dzięki czemu nawet przy dużym odchyleniu ona wraca do pionu. Poza tym do wysokości około 10 metrów tyczki są podparte o
drzewo, dopiero wyżej są wolnostojące. Trzeba też mieć na uwadze, by palma nie była za długa. Warunki konkursu mówią, że dorosły mężczyzna ma gotową palmę objąć rękoma.
Gdyby tak zliczyć tę pracę, to bite dwa tygodnie. Ale przygotowania trzeba zacząć na pół roku wstecz. W tym czasie mężczyźni szykują palmę, a panie robią z bibuły kwiaty i inne ozdoby.
W ostatnim tygodniu składa się wszystko w całość.
Tak, to ciężka operacja, bo przenosimy ją w całości. Palma waży około 100-150 kilogramów, więc przez miasto niesie ją około ośmiu facetów. Co najmniej dziesięciu potrzeba przy jej
stawianiu. Korzystamy przy tym z podpórek, wideł i liny.
Wie pan, to rodzinna robota wymagająca masy czasu, którego zawsze brakuje. Najbardziej pomagali mi brat i dziadek. No, ale nie próbowaliśmy bić rekordów, tu raczej chodziło o zabawę,
widowisko i podtrzymanie pięknej wielkopostnej tradycji. Poza tym rok temu zrobiliśmy rekordową palmę wysoką na 36 metrów, która niestety nam się złamała, zanim nastąpiło oficjalne
mierzenie.
Najbardziej dumny jestem z synów, którzy mieli swoje palmy po 8-10 metrów. Jeden z nich ma siedem lat, więc tata musiał pomóc. Wspaniałe jest to, że rośnie nam nowe pokolenie, które
podtrzyma tradycję. Jeżeli rodzic nie zadba o kultywowanie zwyczajów, to one zginą. A to dzięki nim w tej wielkiej Unii Europejskiej mamy coś jeszcze do pokazania.
*Andrzej Leszczyński, 35-letni mieszkaniec Lipnicy Murowanej i zdobywca drugiego miejsca w tegorocznym konkursie na najdłuższą palmę wielkanocną