Dziennik Gazeta Prawana logo

"Ten hotel nie był pod nadzorem straży"

13 kwietnia 2009, 19:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Ten hotel nie był pod nadzorem straży"
Inne
Nasze prawo zezwala na to, by niskie budynki nie znajdowały się pod nadzorem straży pożarnej po ich wybudowaniu - mówi Jerzy Staniak, rzeczoznawca ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych. W rozmowie z DZIENNIKIEM nie chce przesądzać o tym, co spowodowało pożar w hotelu socjalnym w Kamieniu Pomorskim, w którym zginęło 21 osób.


Budynek wielorodzinny, zamieszkany przez tak dużą liczbę osób, nie powinien być wykonany z materiałów palnych. Gdyby dziś go budowano, to z pewnością nie mógłby on z takich materiałów powstać. Zastanawiam się także, jaki był jego szkielet konstrukcyjny. Ściany podziału wewnętrznego, czyli te, które oddzielają poszczególne lokale mieszkalne od siebie, powinny być zbudowane z materiałów o klasie odporności ogniowej wynoszącej 30 minut. Mogłyby być to np. ścianki z betonu komórkowego bądź cegły o szerokości 6 centymetrów albo ścianki z płyt kartonowo-gipsowych, ale ognioodpornych. Gdyby ten budynek był tak zbudowany, ogień nie rozprzestrzeniłby się tak szybko. Wykonanie ścian działowych budzi więc wątpliwości.


Prawo wyjęło tzw. niskie budynki mieszkalne, posiadające do czterech kondygnacji, spod kontroli. Projekty ich budowy nie podlegają uzgodnieniu z rzeczoznawcą ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych, a same budynki nie podlegają odbiorowi przez państwową straż pożarną. Nie są także pod nadzorem straży pożarnej po ich wybudowaniu.


Wszystko zależy od tego, czy od początku był przeznaczony na cele socjalne. Jeśli nie i potem był poddawany adaptacji, to należało dopełnić wymogów formalnych. Mam nadzieję, że ich dopełniono. Inaczej trudno sobie bowiem wyobrazić sobie, że ktoś zameldował tam, jak się dowiadujemy, 77 osób.


Zazwyczaj w budynkach mieszkalnych drzwi boczne bądź tylne są na noc zamknięte. Dla mnie istotne jest to, by przynajmniej jedno wyjście ewakuacyjne było dostępne o każdej porze. Na ile było dostępne? Na ile widzialne? Na te pytania nie znam teraz odpowiedzi.


Te kwestie rozstrzygnie sąd. Gdzieś leży wina, skoro doszło do takiej tragedii. Gmina pozwoliła na to, aby zameldować tam tak wiele osób. Ale mogła np. nie mieć wpływu na to, w jaki sposób eksploatowano budynek.

*Jerzy Staniak, magister inżynier, oficer pożarnictwa, rzeczoznawca ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych i bezpieczeństwa higieny pracy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj