w przeciwieństwie do spółki matki - ITI, która nie jest spółką giełdową - jest . Wczoraj zarząd zaprezentował wyniki finansowe stacji. Tego nikt się nie spodziewał. Analitycy prognozowali wręcz, że telewizja zarobi na czysto ok. 40 mln zł. Właściciele stacji uspokajają i zwracają uwagę, że przychody stacji wzrosły o 8 proc., do 435 mln zł. - mówi spokojnie Wojciech Kostrzewa, prezes Grupy ITI.
>>> Tragiczne wyniki spółek zdołowały giełdę
Ale nerwów nie udało się uniknąć. Napiętej atmosfery w siedzibie TVN nie przełamał nawet prezes Walter, który żartował w kuluarach na temat najnowszego programu stacji. "Tak, ja mam talent" - śmiał się.
Wojciech Kostrzewa tłumaczy, że . Ale - zdaniem analityków - nie tylko. Wskazują także na inne przyczyny: przejęcie w marcu platformy cyfrowej n oraz zapaść na rynku reklam.
" i nic nie wskazuje na to, żeby w maju sytuacja miała się poprawić" - mówi Andrzej Szymański, analityk BZ WBK. Według naszych informacji w TVN istnieją wewnętrzne prognozy, mówiące, że w najgorszym wypadku spadek przychodów z reklam może sięgnąć nawet kilkudziesięciu procent. Walter wstrzymuje się z prognozą. "Nie ma sensu przerzucać się liczbami, które dziś nic nie znaczą" - mówi.
Lekarstwem na spadające przychody z reklam miała być . TVN odkupił platformę od ITI. Kosztowało to 46 mln złotych. Zdaniem analityków mocno przepłacił. Na razie bowiem platforma okazała się niewypałem. Teraz tę kulę ma u nogi TVN. "Jeśli platforma odniesie sukces, to za parę lat TVN będzie miała stabilne źródło przychodów i uniezależni się bardziej od wpływów z reklam. Problem pojawi się, jeśli tego sukcesu zabraknie" - mówi Szymański.
Dlaczego więc TVN kupił platformę, narażając się na ryzyko strat? Czy chodziło o to, aby odciążyć ITI? Prezes TVN Piotr Walter nie uważa platformy za problem. "Więcej optymizmu. To jest trzeci operator, który wszedł na rynek i całkiem przyzwoicie ten rynek zawojował. I nie ma absolutnie nic, co by wróżyło katastrofę Titanika" - mówi.
>>> Zobacz dziesięciu najbogatszych szefów koncernów
Ale faktem jest, że , która zaciągnęło w konsorcjum sześciu banków. Jako zastaw pod kredyt banki wzięły od ITI 52 proc. imiennych akcji TVN należących do Mariusza Waltera, Jana Wejcherta oraz Bruno Valsangiacomo. Zgodnie z zawartą umową tych akcji nie można sprzedać na giełdzie. Ale poza giełdą już tak. A na ich zakup chętny znajdzie się na pewno. "To są akcje jednej z największych telewizji w tym kraju, z ich upłynnieniem nie powinno być problemu" - mówi nam analityk, proszący nas o anonimowość.
Czy to oznacza, że ITI może stracić kontrolę nad TVN? Raczej nie. Bo wartość akcji spadła i - póki jest niska - banki nie zdecydują się na ich sprzedaż. "To zabezpieczenie nie stanowi dziś pełnego pokrycia długu. Sprzedaż akcji oznaczałaby dla banku straty rzędu ok. 20 proc. To byłby strzał w stopę" - tłumaczy nam analityk.
Według informacji prasowych . Prezes Kostrzewa nie widzi takiego zagrożenia i zapewnia, że ITI jest znakomitej kondycji, o czym mają przekonać wyniki, które ukażą się już w ciągu kilku najbliższych dni.