Uczniowie podawali powód - nie zmieścili się w kluczu, który promuje jedynie ustalony odgórnie, modelowy i uśredniony model odpowiedzi.

Reklama

Postanowiliśmy sprawdzić, czy żale młodych ludzi są uzasadnione. Przeanalizowaliśmy dokładnie, jakie oceny z języka polskiego otrzymali ubiegłoroczni maturzyści z kilku warszawskich liceów na koniec roku szkolnego, i porównaliśmy je z wynikami ich egzaminów maturalnych. Rezultaty były zaskakujące. Okazało się bowiem, że uczniowie, którzy na świadectwie mieli z polskiego dwójkę, na maturze wypadali całkiem dobrze. W jednym z najbardziej prestiżowych liceów taki dwójkowicz otrzymał nawet ponad 80 pkt na 100 możliwych! Dwie najwyższe oceny, czyli ponad 90 pkt, uzyskali z kolei uczniowie trójkowi. A równocześnie ci, którzy na skończyli trzecią klasę z piątką, na maturze zdobywali średnio ok. 60 pkt. Podobnie wyglądał rozkład wyników w innych szkołach.

Właśnie w takiej sytuacji był kilka lat temu Aleksander Temkin, który zdobył pierwsze miejsce na olimpiadzie humanistycznej, a na maturze z polskiego uzyskał zaledwie 43 pkt. Filozoficzne rozważania w jego pracy nie zostały w ogóle wzięte pod uwagę, a jemu zarzucono, że nie wpasował się w klucz. Gdyby nie olimpiada, nie mógłby rozpocząć wymarzonych studiów.

Tę zasadę potwierdzają nauczyciele. ”Zdolniejsi uczniowie, pisząc maturę, przechodzą od razu na wyższy poziom” - tłumaczy nauczycielka Małgorzata Zalewska. Krystyna Starczewska, dyrektorka znanego warszawskiego gimnazjum, mówi wprost: ”Klucz ścina najlepszych”.