Najmłodsi dłużnicy zarejestrowani w Krajowym Rejestrze Długów mają na swoich kontach wielotysięczne zaległości.
15-latek z Wielkopolski nie zapłacił kilku mandatów za jazdę na gapę, więc uzbierało się 453 zł.
O ile jednak niepełnoletni dłużnicy zazwyczaj są winni pieniądze kolei lub miejskim zakładom komunikacji, to ci, którzy przekroczyli już magiczną granicę 18 lat, są dłużnikami zupełnie klasycznymi. Biorą pierwsze pożyczki konsumpcyjne, drobne kredyty, kupują wymarzone sprzęty w ofertach na raty, a potem okazuje się, że nie stać ich na spłatę.
"Są dwa powody takiej tendencji" - mówi Michał Kostrowicki z Krajowego Rejestru. - "Po pierwsze w coraz bardziej zadłużonych rodzinach osoba kończąca 18 lat ma po prostu czyste konto, nie widnieje jeszcze w żadnych wykazach, rejestrach i można wziąć na nią kolejną pożyczkę. " - tłumaczy.
Kamil Basaj, który pracuje w firmie Connect zajmującej się oddłużaniem i restrukturyzacją długów, najczęściej spotyka młodych dłużników z tej drugiej grupy. "" - mówi Basaj. Jego zdaniem młodzi dłużnicy to ludzie, którym nie wystarcza to, jacy są, ale chcą być dobrze postrzegani poprzez to, co posiadają. On sam do dziś wspomina studenta, który pożyczał pieniądze, bo... nie miał za co imprezować.
"Byłam w nim szaleńczo zakochana. Wiedziałam, że miał długi, że wziął kilka pożyczek, których potem nie spłacał" - opowiada. - "Pieniądze tracił na imprezy, na kupno nowych ciuchów, ale też prezentów dla mnie. W pewnym momencie poprosił mnie, żebym kupiła na siebie telewizor na raty, bo jemu już żadnej pożyczki nikt nie chciał dać. Potem wzięłam też pożyczkę konsumpcyjną. Pieniądze wydaliśmy na wyjazd nad morze" - opowiada kobieta. Choć rozstała się z toksycznym narzeczonym, raty za telewizor i pożyczkę spłaca do dziś.
Grzegorz Koźmiński z firmy windykacyjnej Kruk SA podkreśla, że w ostatnim czasie znacznie wzrosła liczba zleceń dotyczących długów, które są efektem właśnie wszelkich zakupów ratalnych. 23-letnia Monika z Warszawy od roku razem z narzeczonym płaci raty w wysokości 320 zł. "Pożyczyliśmy 10 tysięcy na samochód. Spłacimy 15 tysięcy" - mówi Monika.
"Tu trzeba mówić o niedojrzałości społecznej tych ludzi. Nikt, ani szkoła, ani rodzina, nie nauczył ich podstaw myślenia ekonomicznego. Nie umieją przewidywać, kalkulować, nie znają zasad pożyczania i oddawania" - tłumaczy. A na dodatek - mówi - instytucje udzielające pożyczek są bardzo nachalne. "Młodemu człowiekowi wydaje się, że skoro do pożyczki wystarczy tylko dowód osobisty, to również spłata będzie łatwa. I że jakoś to będzie" - dodaje.
Bo zdarza się również, że rodzice albo dziadkowie biorą kredyty, aby pomóc nieradzącemu sobie z zaległościami synowi czy wnukowi.