Dziennik Gazeta Prawana logo

Uzależniony to może być sąsiad

15 czerwca 2009, 20:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jeżeli w teście wychodzi, że ktoś pije w sposób zagrażający lub niebezpieczny, to jest to być może ostatni sygnał. I lepiej się zastanowić nad sobą, niż podważać test - mówi Krzysztof Dowgird

Każdemu się wydaje, że jemu to nie grozi. On sobie popija, ale problem alkoholizmu dotyczy sąsiada za ścianą, a nie jego. Dlatego ludzie nie przyznają się nawet przed sobą, że coś tu jednak nie gra.

Kiedy po raz pierwszy wypełniałem podobny test opracowany przez amerykańskich naukowców, wyszło mi, że jestem alkoholikiem. Pomyślałem wtedy, że to badanie sprawdza inne normy. Dopiero później dowiedziałem się, że to nie test był zły, tylko ja miałem problem. A potem w radiu kazałem słuchaczom robić testy. I co się okazało? Że wiele osób miało do mnie o to pretensje. Mówili mi: Jak się da ten test komuś normalnemu, to jemu też wyjdzie, że jest alkoholikiem. To nieprawda. Tym, którzy nie mają problemu, nic nie wyjdzie. Więc jeżeli w teście wychodzi, że ktoś pije w sposób zagrażający lub niebezpieczny, to jest to być może ostatni sygnał. I lepiej się zastanowić nad sobą, niż podważać test.

Czasem do mnie do radia dzwonią faceci i mówią: Czego ta baba ode mnie chce? Ja mam ciężką, stresującą pracę, więc kiedy przychodzę do domu, chcę się napić piwka. A ona zaczyna mendzić, żebym nie przesadzał. Po kilku minutach rozmowy okazuje się jednak, że to jedno piwko zamienia się w trzy.

Tego się nie da określić. Może taki test albo kąśliwa uwaga żony powinny stać się impulsem do zastanowienia się?

To najgłupsze pytanie, jakie można zadać alkoholikowi. Alkoholik pije, bo jest pogoda albo pogody nie ma. Lepsze pytanie jest: po co pijesz? Co ci ma to załatwić? Alkohol pozwala się poczuć lepiej, być innym człowiekiem. I jeżeli choć przez chwilę się pije, żeby uciec od problemów i od samego siebie, to się robi niebezpieczna zabawa. Ja choć mam 166 cm wzrostu, po wypiciu czułem się jak Schwarzenegger. Jeżeli więc człowiek w sobie wyhoduje taki mechanizm, że po dwóch piwkach jest cudowny, to szybko to powtórzy.

Ależ skąd! Alkohol jest dla ludzi, był i będzie. Pić można, kiedy jest ku temu okazja, choćby towarzyska. I nie ma w tym nic złego, jeżeli ktoś nie ma problemu z alkoholem. Nie wolno jednak pić dla samego picia. Teraz żyjemy w takich czasach: mam pięć minut, to walnę sobie piwko. Tylko pytanie: po co?

Kiedy zauważymy, że alkohol coś załatwia. Albo gdy usłyszymy od żony, kochanki, kolegi, że przesadzamy z alkoholem. Wtedy nie należy tego traktować jako mendzenia, tylko się zastanowić. Alkoholizm to przede wszystkim choroba zakłamania.

*Krzysztof Dowgird, dziennikarz, alkoholik trzeźwy od 19 lat

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj