Dziennik Gazeta Prawana logo

Najwięcej zwolnień będzie w motoryzacji

1 marca 2009, 10:18
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zbliżająca się fala zwolnień najbardziej dotknie motoryzację - branżę, która na kryzysie cierpi już od kilku miesięcy. I to nie tylko dlatego, że ludzie nie kupują nowych aut, ale przestają je też serwisować. Według ostrożnych szacunków, w tym roku bez zajęcia może zostać nawet 20 procent pracowników.

Jan swój warsztat samochodowy w podwarszawskich Łomiankach prowadzi od 15 lat. Nigdy nie miał problemów z klientami, szybko spłacił kilkusettysięczny kredyt, który wziął na rozkręcenie interesu. Szło mu na tyle dobrze, że trzy lata temu udało mu się uruchomić drugi warsztat - w niedalekim Nowym Dworze.

Wszystko zaczęło się psuć po ubiegłorocznych wakacjach. - Klientów było coraz mniej. - opowiada właściciel i przewiduje, że już niedługo będzie musiał zwolnić kilku pracowników. W pierwszej kolejności praktykantów. - Nie ma dla nich pracy. Siedzą tylko i palą papierosy - twierdzi.

>>> Rząd dopłaca, kierowcy rzucili się na auta

w Łomiankach, które żyją z napraw samochodów, Najlepiej widać to na przyzakładowych prakingach, które świecą pustkami. - - mówią zgodnie ich właściciele.

- z warszawskiego FSO, gliwickiego Opla oraz Fiata Auto Poland. zwolnień w całym sektorze zatrudniającym około 200 tys. ludzi. - Na razie rozstaliśmy się z 250 osobami. Nie przedłużyliśmy kontraktów zatrudnionym czasowo i zrezygnowaliśmy z usług zewnętrznych firm. Ale - mówi Przemysław Byszewski, rzecznik prasowy General Motors Poland, właściciel gliwickiej fabryki Opla. Złą sytuację tłumaczy radykalnym spadkiem zamówień z zagranicy, bo firma produkuje głównie na eksport.

>>> FSO zwolni pół tysiąca ludzi

Zastój w fabrykach uderza we współpracujące z nimi mniejsze zakłady. . Zgodnie przyznają, że nie tylko nie mają nowych zleceń, ale coraz częściej kontrahenci nie odbierają zamówionego towaru. " Kiedy? Nie wiem, ale to kwestia raczej kilku niż kilkunastu tygodni" - mówi właściciel firmy produkującej tapicerkę samochodową z Radomia.

. "Skoro produkcja ostro kuleje, to trzeba likwidować etaty. W ubiegłym roku szacunki mówiły o kilku tysiącach osób, ale z tego, co widać, " - mówi Wojciech Drzewiecki, ekspert Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego "Samar".

przewodniczącego komisji rzemiosł motoryzacyjnych Związku Rzemiosła Polskiego, "Bardzo zagrożeni są pracownicy warsztatów. Już w zeszłym roku liczba obsługiwanych przez nie klientów spadła o blisko 30 proc. - twierdzi Duch.

. W pierwszej kolejności te najmniejsze, . "W takich firmach pracodawcy bardziej opłaca się zwolnić pracowników niż utrzymywać etaty. Nie ma przepisów dotyczących zwolnień grupowych, nie trzeba płacić odpraw. Firma po prostu zawiesza działalność i czeka na lepsze czasy" - mówi Witold Polkowski z Konfederacji Pracodawców Polskich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj