Dziennik Gazeta Prawana logo

Pejzaż bez wzajemności

5 listopada 2007, 12:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Z racji dat urodzenia i debiutu (pierwszy tom poezji wydała w 1967 roku) przypisuje się ją do poetyckiej formacji Nowej Fali. Ona sama nie czuje się jednak członkiem jakiegokolwiek pokolenia czy grupy. Studiowała malarstwo na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Pracowała w Wydawnictwie Literackim, współredagowała "Pismo", "Arkę" i "Dekadę Literacką". Od 1992 roku przez dziesięć lat pracowała w polskiej ambasadzie w Wiedniu i kierowała Instytutem Polskim. Dziś mieszka w Krakowie - swoim mieście rodzinnym. Otrzymała m.in. Nagrodę im. Andrzeja Bursy, Nagrodę im. Kościelskich, Nagrodę Polskiego Pen Clubu. Wybory jej wierszy ukazały się w blisko 20 krajach. Prezentowane na naszych łamach wiersze pochodzą z nowego tomu "Drzazga", który ukaże się 23 marca nakładem Wydawnictwa Literackiego.

p

Czytam wiersze w sali gimnastycznej.
Nieprzychylny zapach potu.
Łuszczy się wiejskie południe.

Dziwactwo z tą poezją.
Hip hop w stereofonicznych nausznikach.
Strzepuję z siebie pszczołę.
Zachrypnięty silnik gardła.

A ja jeszcze o kłusownikach epoki
pułapkach ontologii
wulgarnym żwirze miłości
i o innych zawrotach głowy.

A oni pytają czy znam
i czy zaloguję się z nimi
na następne spotkanie.

Wygasł twój Live Update.
Nie udało się uruchomić żadnego programu.

Za oknem
pejzaż bez wzajemności.
Ogniska interpunkcji.

Na wysypisku śmierci
kruk.

Lato z polskiego grilla. Zgryźliwy upał.
Na rynku metaboliczny McDonald.
Despotyczny zapach spalin.
Krótko przycięta plotka u fryzjera.

Patrzy na mnie zmęczoną świętością
pozbawiony talentu pomnik.
Na alergicznym murze napis:
żydzi do gazu

Popełniam mezalians z dobą hotelową.
Drga powieka żarówki kiedy naciskam kontakt.
Wybite zęby mebli. Szara pułapka pościeli.
Pod oknem śmieciarka miota przekleństwami.

Przede mną nietrwała noc.
Czarna ustna harmonijka
której lęk słyszę jeszcze.
Teraz miałaby około siedemdziesięciu lat.

Mój cyfrowy aparat zapisuje jeszcze
gryzący ogień palących się traw
i naturalnej wielkości życie.

W mieście
w którym byliśmy spokrewnieni
z pogonią za szczęściem
fagoty puzony i trąby
przeszły na wcześniejszą emeryturę.
Reszta orkiestry nie żyje.

Nie do odtworzenia
fakty z tamtego świata.

Po ulicach krąży
nie meldowany strach.
Starzejący się czas przyszły.

Histeria deszczu za oknem.
Plagiat z naszej miłości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj