Dziennik Gazeta Prawana logo

Wszyscy rozmawiamy w "Europie"

5 listopada 2007, 12:08
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Wielu czytelników zdziwi liczba 107 na okładce "Europy". Jednak to nie błąd - choć "Dziennik" dopiero co powstał, tygodnik idei "Europa" ukazuje się już ponad dwa lata. Stworzyliśmy go tuż przed wejściem Polski do UE. W kilka osób - Cezary Michalski, Maciej Nowicki, Jan Wróbel, Grzegorz Jankowski i niżej podpisany - postanowiliśmy stworzyć nową przestrzeń dla debaty publicznej. Przestrzeń bez środka ciężkości, w której nieistotne są podziały na "prawo" i "lewo", na mainstream i dyskursy mniejszościowe, na poprawnych i niepoprawnych. Liczy się natomiast odwaga myślenia, rzetelność diagnozy. Potrzebę takiego miejsca zrodziła pewna irytująca sprzeczność - choć mamy w Polsce wielu ciekawych intelektualistów, to nie ma tu żadnego życia umysłowego. Poddane ostrej polityzacji elity - bo taki był klimat lat 90. - redukowały swą publiczną rolę do wyrazistych ideowych deklaracji. A kiedy już przyszła im ochota, by spokojnie porozmawiać, nie znajdowały odpowiednich łamów. Poważne kwartalniki miały zbyt mały zasięg, z kolei wpływowe gazety oczekiwały od nich odgrywania stale tych samych, jasno zdefiniowanych tożsamości. Pojawił się też drugi problem - osobliwa fragmentaryczność naszych kontaktów z Zachodem. Poszczególne obszary humanistyki szybko otwierały się na świat, mimo to główne nurty zachodnich debat politycznych i cywilizacyjnych pozostawały w Polsce nieznane. Media informowały o nich selektywnie (zgodnie z własnymi potrzebami ideowymi) i bez zrozumienia kontekstu. "Europa" otworzyła więc łamy na czołowych intelektualistów Zachodu. Przez te dwa lata pisali dla nas i wypowiadali się najznamienitsi - Gray i Beck, Girard i Manent, Besan?on i Scruton, Taylor i Rorty, Finkielkraut, Sloterdijk i .Zi.zek. Wielu z nich zdecydowało się gościć na naszych łamach regularnie. Uznali bowiem "Europę" za jedno z najbardziej liczących się pism intelektualnych na kontynencie (tę samą opinię słyszeliśmy później od czytających nas intelektualistów w Pradze, Kijowie czy Lublanie). Od dziś tygodnik idei będzie się ukazywał wraz z "Dziennikiem". W tym miejscu chciałbym złożyć podziękowania "Faktowi" - jedynej na świecie gazecie popularnej, która wydawała filozoficzno-kulturalny dodatek, dając mu pełen komfort lekceważenia komercyjnych wymagań rynku. Swoją drogą ciekawe, że to właśnie popularna gazeta okazała się najodważniejszym w Polsce mecenasem dyskursu wysokiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj