To już szczyt głupoty! Bezmyślni dowcipnisie z Ukrainy regularnie blokują telefony pogotowia w Ustrzykach Dolnych. Czasem dzwonią po kilkanaście razy na godzinę i obrażają dyspozytorów. A ci nie mogą przyjmować poważnych zgłoszeń. Mieszkańcy Bieszczad są oburzeni, bo od kilku miesięcy nikt nie kiwnął w tej sprawie palcem. Już kilka razy omal nie doszło do tragedii!
W ubiegłym tygodniu na pogotowie nie mogli się dodzwonić rodzice 6-letniej nieprzytomnej dziewczynki, która przeżyła atak padaczki! Do dziecka dojechali dopiero
lekarze z oddalonego o prawie 40 kilometrów Sanoka! Idioci czasem blokują linię przez pół godziny, a przecież nieraz to sekundy decydują o ludzkim życiu.
Tylko dziś w nocy dyspozytornia odebrała kilkadziesiąt telefonów. "Dzwonią z telefonów komórkowych z przejścia granicznego w Krościenkach. Nudzi im się albo się mszczą, bo stoją na przejściu po kilkanaście godzin" - skarży się Sabina Ostrowska, dyrektorka z pogotowia w Ustrzykach.
Mimo że to trwa już ponad cztery miesiące, jeszcze nikt z tym nic nie zrobił! "Prosiliśmy Telekomunikację Polską, ale napisali, że nie mają żadnych możliwości" - żali się Ostrowska.
Telekomunikacja tłumaczy się, że ma związane ręce. "Nie możemy zablokować Ukraińcom tych numerów. Każdy ma prawo dzwonić z zagranicy na polskie pogotowie. Co więcej, my musimy zapewnić ludziom, którzy są w strefie przygranicznej, dostęp do tych numerów. Takie jest prawo!" - broni się Izabella Szum z krakowskiego oddziału Telekomunikacji. Zapewnia, że TP kontaktowała się z ukraińskimi operatorami, ale na nic się to nie zdało. To skandal!
Na razie nikt nie umie, albo nie chce, znaleźć lekarstwa na ten problem. Wkrótce pewnie dojdzie do tragedii. A wtedy trzeba będzie szukać winnych. I rozwiązanie, jak to w Polsce, znajdzie się od razu. Tylko za jaką cenę!
Tylko dziś w nocy dyspozytornia odebrała kilkadziesiąt telefonów. "Dzwonią z telefonów komórkowych z przejścia granicznego w Krościenkach. Nudzi im się albo się mszczą, bo stoją na przejściu po kilkanaście godzin" - skarży się Sabina Ostrowska, dyrektorka z pogotowia w Ustrzykach.
Mimo że to trwa już ponad cztery miesiące, jeszcze nikt z tym nic nie zrobił! "Prosiliśmy Telekomunikację Polską, ale napisali, że nie mają żadnych możliwości" - żali się Ostrowska.
Telekomunikacja tłumaczy się, że ma związane ręce. "Nie możemy zablokować Ukraińcom tych numerów. Każdy ma prawo dzwonić z zagranicy na polskie pogotowie. Co więcej, my musimy zapewnić ludziom, którzy są w strefie przygranicznej, dostęp do tych numerów. Takie jest prawo!" - broni się Izabella Szum z krakowskiego oddziału Telekomunikacji. Zapewnia, że TP kontaktowała się z ukraińskimi operatorami, ale na nic się to nie zdało. To skandal!
Na razie nikt nie umie, albo nie chce, znaleźć lekarstwa na ten problem. Wkrótce pewnie dojdzie do tragedii. A wtedy trzeba będzie szukać winnych. I rozwiązanie, jak to w Polsce, znajdzie się od razu. Tylko za jaką cenę!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|