ur. 1964 Ukraiński poeta i eseista. Obok Jurija Andruchowycza najwybitniejszy ukraiński poeta średniego pokolenia. Pokolenia wkraczającego w życie literackie w momencie rozpadu Związku
Sowieckiego, a zatem rocznikowo bliskiego polskiemu pokoleniu "bruLionu". I podobnie jak pokolenie "bruLionu" zbuntowanego wobec własnej tradycji literackiej i
próbującego ją unowocześnić. "Ukraiński poeta/ musi pisać rymowane wiersze/ a gońcie się"... - ten początek jednego z wierszy Machny zapewne przypomni polskim czytelnikom
słynny wiersz Marcina Świetlickiego "Dla Jana Polkowskiego".
Jednak Machno zajmuje w tej literaturze miejsce szczególne. A zadecydowały o tym i los, i talent w równym stopniu. Machno jest bowiem poetą pogranicza. Jak sam mówi, w równej mierze jego
tradycją poetycką są literatura ukraińska i polska. Wydał tom własnych przekładów wierszy Zbigniewa Herberta, tłumaczył też wiersze Czesława Miłosza, Józefa Łobodowskiego, Mariana
Grześczaka, Andrzeja Sosnowskiego, Janusza Szubera, Bohdana Zadury. A w roku 2000 los postanowił wprowadzić w tę twórczość dodatkowe wątki i sprawił, że Machno wygrawszy zieloną kartę na
loterii wizowej, wyjechał do Nowego Jorku, gdzie osiadł. Jest autorem sześciu tomów wierszy: "Schizma" (1993), "Samotność Cezara" (1994), "Księga
pagórków i dolin" (1996), "Lutowe elegie" (1998), "Płetwa ryby" (2002), "38 wierszy o Nowym Jorku i co więcej" (2004). Tłumaczony
był na angielski, niemiecki, ormiański, rosyjski, rumuński, serbski i słoweński. W Polsce ukazały się dwie jego książki - wybór wierszy "Wędrowcy" (Poznań, 2003) i
"34 wiersze o Nowym Jorku i nie tylko" (Wrocław, 2005).
p
mówią że w twoich wierszach jest dużo nazwisk
tak jakby świat składał się tylko z czasowników czy przymiotników?
przeczytałem że jedną z krytyczek od tego mdli
może by poszła do ginekologa?
Let's go
mówią że twój wyjazd do Ameryki to zdrada ojczyzny
inni że to twoje ponowne narodziny
leżysz na brooklińskiej plaży
ocean liże ciebie i się łasi - jak pies -
i nie wiesz komu wierzyć
Fuck you
jedni mówią że w twoich wierszach jest za dużo kawiarni
inni - że za dużo lisów
jedni mówią że jesteś hermetyczny
inni - że otwarty na życie
Broken your legs
jedni wierzą że spotkałeś się z Johnem Ashberym
inni - nigdy by o nim nie usłyszeli
gdyby nie ty
przychodźcie przychodźcie na Tompkins Square
może jeszcze nawet zobaczycie Franka O'Harę
You see him
ten kaktus twojego pocałunku - kochana -
ten czerwony kwiatek roślinnego sygnalizatora
Let's go Let's go
w te rozpalone zamki naszych ciał
słowami słów o słowach
tyle mówią
(z cyklu "Chinatown")
gęgają jak pekińskie gęsi
taka darmowa opera pekińska
gdy wybierają w sklepie rybnym
mrożone lub świeże ryby
ryby Chińczycy kupują codziennie
sprzedawcy w gumowych butach
- jak siwe czaple -
wycierają w zasmalcowane białe fartuchy
wysmarowane rybim tłuszczem ręce
gęgają i śmieją się
ryby posypane lodem
i porąbane siekierą na różne części
martwymi oczami przyświecają chińskim sprzedawcom
i chińskim kupującym
zamiast tradycyjnych latarenek
morskie gwiazdy - kalmary - kraby
elementy inkrustacji
pośród niebieskich gór sztucznego lodu
zapach w sklepie jest taki
że ciężarne pospiesznie wychodzą
nie kupiwszy niczego
a Chinki praktycznie w ciąży
są zawsze