Dziennik Gazeta Prawana logo

Ciemne sny z lasu

5 listopada 2007, 12:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Uchodzi za jednego z ojców założycieli dwudziestowiecznej liryki niemieckiej; debiutował w okresie ekspresjonizmu, u schyłku życia stał się autorem niezwykle ważnym dla powojennej generacji poetów. Na wizerunku Benna ciąży opowiedzenie się po stronie Trzeciej Rzeszy w latach trzydziestych. Nie wpłynęło ono (na szczęście) w istotny sposób na jego poetyckie środki wyrazu. Znaczenie literackie poety polega m.in. na łączeniu problematyki egzystencjalnej z nowatorstwem formalnym i technicznym. Szersza prezentacja twórczości lirycznej i sylwetki Benna w "Literaturze na Świecie" nr 5-6/2006.

p

Astry - na wzbierającej fali
dni, stare zaklęcie, czar,
bogowie wagę powstrzymali
na chwilę, która trwa i trwa.

Raz jeszcze hen na nieboskłonie
światło i kir, wśród złotych trzód,
co się wylęga w starym łonie
spod sczezłych skrzydeł - jaki płód?

Raz jeszcze to, co wytęsknione,
oszołomienie, różane Ty -
lato chyliło się wpatrzone,
kędy jaskółek szyk,

raz jeszcze to, co jest mniemaniem,
gdzie dawna pewność śledzi lot
jaskółki, która nurt rozgarnie,
by spijać ruch i noc.

(1936)

I
Gdybyśmy byli przodkami z pramroków.
Grudką skrzepłego śluzu wśród bagiennych wód.
Gdyby się lęgło z naszych niemych soków
Życie i śmierć, poczęcie i płód.

Źdźbło algi czy wydmowe wzgórze,
co ciąży w dół, spowite w wietrzny kształt.
Łebek ważki, puch na mewim piórze
to już zanadto i za wielki gwałt.

II
Pogarda dla tęsknoty, rozpaczliwej trwogi,
dla kochanków, nadziei i tego, co drwi.
Jesteśmy jak boleśnie zadżumione bogi
a przecież w głowie, w myślach nadal Bóg nam tkwi.

Ciemne sny z lasu. Łagodna zatoka.
Pantery bezgłośnie skaczące wśród drzew.
Gwiazdy, śnieżne kule, co kwitną z wysoka.
Wszystko jest brzegiem. Wieczny morza zew -

(1913)

Rzeczywistość nie ma cech koniecznych,
ba, może ją uznać za mit
kto z fluidów i fletni odwiecznych
wywiedzie swój ludzki byt.

Kość, kiść bzu czy Olimpii ciało -
malarz nie im poświęcał trud
tym, co w nim, wewnątrz, promieniało,
trans bywał i girlandy nut.

Galernik ów, w kajdanach, człowiek
co w brzuchu łodzi tkwił, nie widział wód,
fregat ni gwiazd - spod ciężkich powiek
samo się snuło marzenie-cud.

Malował fetysz - to z obawy.
Pietę, kiedy cierpiał ból.
Żartem - królewski stół do kawy,
lecz nie pił przy nim kawy król.

(1952)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj