Okazuje się, że określenie "wryło się w pamięć" ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Bo z badań wynika, że podczas poruszającego zdarzenia nasz mózg się niejako "otwiera" i właśnie dlatego zapada ono dużo głębiej, niż inne.
Co więcej, te same obszary mózgu uaktywniają się, kiedy jakieś zdarzenie choć mgliście przypomina nam szokujące doznanie z przeszłości. I wtedy wypływa ono na wierzch, przez co na nowo je... zapamiętujemy. To z tego błędnego koła biorą się wszelkie fobie i lęki. Po prostu nie chcemy, by przykra rzecz znów nam się przytrafiła.
Co z tego wynika? Być może będzie można się uwolnić od natrętnych koszmarnych wspomnień. Trzeba tylko opracować leki, które wytłumią efekt ponownego zapamiętywania zdarzenia z przeszłości.
O tym, że lekarstwa mogą wpływać na pamięć przekonano się niedawno, kiedy okazało się, że popularny nasercowy lek propranolol podany niedługo po stresującym zdarzeniu sprawia, że jego wspomnienie się zaciera.