Kolejki, opryskliwe panie i ginące listy. Za to właśnie płacimy krocie na poczcie. A na co idą nasze pieniądze? Już wiemy! Szef Poczty Polskiej funduje urzędnikom luksusowy biurowiec w stolicy. Ten królewski budynek ma kosztować 70 mln złotych - ujawnia "Fakt".
Ale tupet! Poczta bez skrupułów drenuje nasze kieszenie. Płacimy krocie nie tylko za wysłanie listu czy paczki, ale też za opłacenie byle rachunku. Ale co tam! To
przecież nie zmartwienie Poczty Polskiej i jej prezesa. Zbigniew Niezgoda wyda lekką ręką 70 mln złotych na biurowiec w Warszawie.
Jego wymagania przyprawiają o zawrót głowy. Elewacja ze szkła i piaskowca. Podłoga z granitu. Automatyczne żaluzje ma dachu, które reagują na światło. Zimą i jesienią otwierają się tak, by wpuszczać jak najwięcej światła. Latem zamykają się, by urzędników nie raziło słońce. A pod budynkiem ogromny parking na 250 samochodów.
Na to wszystko pójdą pieniądze z haraczu, który płacimy przy okienkach. Byle urzędnikom i prezesowi było dobrze... Zwykli ludzie się nie liczą.
Jego wymagania przyprawiają o zawrót głowy. Elewacja ze szkła i piaskowca. Podłoga z granitu. Automatyczne żaluzje ma dachu, które reagują na światło. Zimą i jesienią otwierają się tak, by wpuszczać jak najwięcej światła. Latem zamykają się, by urzędników nie raziło słońce. A pod budynkiem ogromny parking na 250 samochodów.
Na to wszystko pójdą pieniądze z haraczu, który płacimy przy okienkach. Byle urzędnikom i prezesowi było dobrze... Zwykli ludzie się nie liczą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|