Na pomysł nabożeństwa za grzechy "biskupów oraz kapłanów, znane i nieznane publicznie", wpadł biskup łowicki. Do modlitwy, która rozpocznie się już jutro, zaprasza swoich kolegów duchownych. Wielu księży jednak uważa, że msza to zdecydowanie za mało, by zmazać grzechy kapłanów. Żądają, by proboszczem-oszustem, który wyemigrował na Wyspy z majątkiem parafii, zająć się jak każdym złodziejem-śmiertelnikiem. A to pole do popisu dla policji, która ściga duchownego.

Drugim księdzem, który stał się inspiracją do tej nietypowej mszy, jest biskup pomocniczy diecezji łowickiej. "Niezgodnie z prawem kościelnym poręczył kredyt w wysokości 300 tys. zł, zaciągnięty przez księdza Augustyńskiego" - mówi "Dziennikowi Łódzkiemu" pragnący zachować anonimowość ksiądz.