Dorota Stalińska nie wytrzymała obojętności prowadzących galę 31. Festiwalu Polskich Filmów w Gdyni. Ponieważ nikt z nich nie wspomniał nawet o rocznicy ataków na Amerykę, wdarła się na scenę i poprosiła zebranych o minutę ciszy. Publiczność posłuchała.
Aktorka przypomniała, że 5 lat temu, gdy wiadomość o tragedii dotarła do Polski, mało brakowało, a festiwal w Gdyni zostałby przerwany. Nie doszło do tego, by wzorem Amerykanów nie dawać satysfakcji terrorystom.
Teraz jednak, pięć lat później, nikt z organizatorów festiwalu nie pamiętał już o rocznicy ataku terrorystów. Prowadzący festiwalową galę Maciej Orłoś i Anna Mucha nie zająknęli się o rocznicy. Dorota Stalińska wzięła więc sprawy w swoje ręce. Weszła na scenę, przerwała galę i wytknęła prowadzącym obojętność. Na wezwanie aktorki publiczność wstała z miejsc i uczciła minutą ciszy ofiary terrorystów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|