Na poddaszu leżały ciała 59-letniego dyrektora i 50-letniej rehabilitantki. "Pracownik, który znalazł ciała, jest w ogromnym szoku. Żeby go przesłuchać, musieliśmy czekać, aż dojdzie do siebie. Teraz rozmawiamy z personelem i pensjonariuszami domu starców" - wyjaśnia dziennikowi.pl rzecznik prokuratury w Kaliszu, Janusz Walczak.
Prokuratura i policja wszczęły śledztwo. I na razie nie chcą ujawnić żadnych szczegółów tej makabrycznej zbrodni. Wiadomo tylko, że ofiary zostały zasztyletowane. "Z uwagi na wyjątkowo skomplikowany charakter sprawy nie można podać bliższych informacji o zdarzeniu" - mówi tajemniczo kaliski prokurator Janusz Walczak.