Dziennik Gazeta Prawana logo

Najgłupszy fałszywy alarm bombowy w Łodzi

12 października 2007, 13:33
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Policjanci nie dowierzali własnym uszom. Tajemniczy mężczyzna zadzwonił na komisariat, grzecznie się przedstawił, a potem groźnym głosem powiedział, że podłożył bombę w łódzkim szpitalu. Złapanie go to była bułka z masłem.

Mundurowi nawet specjalnie się nie natrudzili. Wystarczyło wziąć książkę telefoniczną, poszukać nazwiska "zamachowca" i pojechać pod jego adres. Niedoszły terrorysta nie potrafił powiedzieć policjantom, jak wpadł na tak idiotyczny pomysł i dlaczego przedstawił się przez telefon. Teraz trzeźwieje w policyjnej izbie zatrzymań.

Bo alarm oczywiście okazał się fałszywy. Szpitala nie trzeba było ewakuować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj