Nigdy go nie przytuliła. Porzucony przez matkę, osierocony przez ojca, nigdy nie zaznał miłości. Ubliżała mu od najgorszych i bestialsko katowała. W końcu nie wytrzymał i powiesił się w lesie - pisze "Fakt".
Najcieplejsze słowa, jakie usłyszał od babci, która go wychowywała, brzmiały: "Ty psi synu...". Zwykle ubliżała mu tak wulgarnie i znęcała się tak bestialsko, że uciekał w samotność i przełykał gorzkie łzy upokorzenia i bezsilności - pisze "Fakt".
Przeżywał to bardzo, aż w końcu po kilkunastu latach udręki odebrał sobie życie.
Nieszczęście było mu pisane od urodzenia. Gdy przyszedł na świat, matka zrzekła się do niego praw i zostawiła w szpitalu. Zajął sie nim ojciec, którego był oczkiem w głowie przez sześć lat. Niestety zmarł.
Wówczas trafił do domu babki pod Kołobrzegiem. W rzeczywistości nie chodziło jej o dobro wnuka, ale o pieniądze: rentę po ojcu i dodatek alimentacyjny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|