Zwykłego człowieka nie stać na podróże koleją do sąsiedniego miasta, a armia urzędników wozi się po całym kraju za pół ceny! W tym roku za ich wojaże dopłacimy z naszych podatków aż 4 miliony złotych - pisze "Fakt".
Wystarczy, że zatrudnią Cię w ministerstwie choć na pół etatu, a już zniżka się należy. I to aż 50 procent! W dodatku urzędnicy mają je na dowolny przejazd, choćby na imieniny do cioci mieszkającej na drugim końcu kraju.
Wystarczy mieć specjalną legitymację, jaką PKP wystawia każdemu zatrudnionemu w jakimś resorcie, i już można podróżować do woli. Nikt nie rozlicza urzędników, dokąd i po co jeżdżą. Nikt nawet nie sprawdza, jak często z tych skandalicznych przywilejów korzystają.
"Fakt" zauważa, że niższe zniżki na przejazdy mają nawet żyjący z głodowych zasiłków emeryci i renciści. Płacą za bilet mniej o 37 proc., w dodatku tylko dwa razy w roku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|