Powoli kończy się proces psychologa-pedofila Andrzeja S. Jednak jeśli nawet zostanie skazany na wieloletnie więzienie, dla większości ludzi będzie to zbyt mała kara. Polskie matki są zgodne: takich zwyrodnialców trzeba kastrować - pisze "Fakt".
To, co się stało latem 2004 roku na warszawskim Mokotowie, było szokiem. Na osiedlowym śmietniku, tuż koło domu psychologa, znaleziono kilkaset obrzydliwych, pornograficznych zdjęć dzieci. Wyraźnie było widać, że zdjęcia były zrobione w domu znanego psychologa. Jedno z dzieci leżało na tapczanie, na którym uwielbiał się fotografować. Zmuszał do seksu bezbronne i niczego nieświadome dzieci. A mówił, że im pomaga...
Wszyscy czekają na rozstrzygnięcie procesu z zapartym tchem. Polskie prawo nie przewiduje jednak wyroku, jaki powinien spotkać psychologa: kastracji. Tego chce blisko 60 proc. badanych przez CBOS Polaków. Tylko 27 proc. jest temu przeciwnych - donosi "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|