Maturzysta, który zdaje podstawową maturę, ma większe szanse na studia niż ten, który wybiera poziom rozszerzony? Wydaje się niemożliwe. A jednak. Nowe zasady matur premiują mniej ambitnych - ostrzega DZIENNIK.
Do tej pory było tak - maturzysta zdawał egzamin na dwóch poziomach. Potem, zależnie od tego, które studia wybrał, uczelnie patrzyły na wyniki z jednego lub drugiego poziomu. Teraz będzie gorzej. Młodzi ludzie muszą się zdecydować na jeden poziom. A potem zaczynają się schody.
Jeśli uczelnia będzie patrzeć tylko na wynik poziomu podstawowego, to trzeba będzie przeliczyć punkty z rozszerzonego na ten niższy. Okazuje się więc, że jeśli ktoś zda ambitniejszą maturę na powiedzmy 58 punktów, to po przeliczeniu będzie miał punktów 64. Wystarczy więc, że ktoś, zdający podstawową maturę będzie miał jeden punkt więcej, by wygryźć ze studiów ambitniejszego maturzystę, który zdawał trudniejszy egzamin.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|