Andrzejowi F., "Fryzjerowi", areszt nie służy. Na wikcie za wrocławskimi kratkami szef mafii sędziowskiej w polskim futbolu chudnie w oczach - donosi "Fakt".
A jeszcze niedawno wyglądał jak panisko. Słynął z tego, że lubił dobrze zjeść i się zabawić. Podczas organizowanych przez niego bankietów stoły uginały się od jedzenia. A teraz? Więzienny drelich wisi na nim jak worek pokutny. Twarz ma wymizerowaną. Po prawie trzech miesiącach w areszcie wygląda naprawdę marnie.
I nic dziwnego - pisze "Fakt". Śledczy systematycznie wydłużają listę zarzutów wobec niego. Nic zatem nie wskazuje na to, by jego jadłospis miał się szybko zmienić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|