Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykańska pomoc wojskowa to fikcja

12 października 2007, 13:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Obiecywali nam góry złota w zamian za udział w misjach w Afganistanie i Iraku. Tymczasem nasz udział w wojnie u boku Amerykanów pochłonął tyle pieniędzy, ile wyniosła cała pomoc wojskowa USA, którą dali nam w ciągu ostatnich lat.

Składali nam obiecanki-cacanki, a my daliśmy się na to nabrać. Nici z lukratywnych kontraktów dla firm zbrojeniowych i nisko oprocentowanych pożyczek. Te pieniądze, które dostaliśmy, poszły na wojnę z terrorystami poza granicami naszego kraju, a nie na modernizację wojska.

Do tej pory na naszych żołnierzy w Iraku i Afganistanie wydaliśmy blisko miliard złotych. Kolejne 500 milionów pójdzie na wyjazd tysiąca naszych żołnierzy w przyszłym roku na wojnę w Afganistanie. Wszystko razem daje dokładnie tyle, ile wynosiła pomoc Pentagonu przeznaczona na modernizację polskiej armii. Słowem, bilans wyszedł na zero.

Tyle tylko, że za te pieniądze mieliśmy kupić nowoczesne samoloty transportowe C-130, a także pociski Patriot.

Na razie nie zobaczyliśmy nic z amerykańskich 6 miliardów i 28 milionów dolarów, które mieliśmy dostać za kupno 48 samolotów wielozdaniowych F-16. Tak zakładała umowa offsetowa. Po dwóch latach od podpisania umowy Amerykanie twierdzą, że zainwestowali u nas 1,8 miliarda dolarów. Tyle tylko, że wyliczenia krajowych ekspertów wskazują, że prawdziwa kwota jest o połowę mniejsza.

Nici wyszły z budowy wspólnego systemu łączności dla wojska, policji i straży pożarnej. Motorola, która była głównym partnerem naszego Radomoru, po prostu nie przekazała nam technologii. Pieniędzy nie doczekał się warszawski Radwar, który miał budować z belgijskim partnerem Lockheeda Martina elektrownie wiatrowe. Podzespoły miał dostarczać PZL Świdnik.

"Przestaliśmy wierzyć w ten plan. Radzimy sobie z pozyskiwaniem amerykańskich zamówień bez offsetu, choć to kosztuje więcej zachodu" - podsumowuje Mieczysław Majewski, prezes Świdnika.

Technologia remontów awionetek Air King, w myśl umowy offsetowej, powinna trafić do bydgoskich Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2. Amerykanie nie certoląc się, powiedzieli ostatnio, że możemy o tym zapomnieć. Tak samo jak o założeniu w Bydgoszczy centrum obsługi i serwisu samolotów F-16.

Zgodnie z umową, Lockheed Martin miała pomóc nam w sprzedaży w USA 100 małych transportowców skytruck i 100 rolniczych dromaderów z PZL Mielec. Lecz na razie figa z makiem.

W ramach offsetu udało się rozpocząć produkcję w Polsce nowych modeli opla - astra i zafira, sprzedać Amerykanom materiały wybuchowe z bydgoskiego Nitro-Chemu i zebrać zamówienia na cztery kontenerowce dla Stoczni Szczecińskiej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj