W środku auta byli kobieta i mężczyzna. Teraz policjanci sprawdzają, które z nich kierowało. Bo po tym jak auto zabiło mężczyznę, wpadło do rowu. Wtedy oboje wydostali się z samochodu. I zaczęli uciekać. Na szczęście zostali złapani.

To, co ta para wyczyniała za kółkiem, przechodzi ludzkie pojęcie. Wyjechali jak furiaci ze stacji benzynowej, z założeniem, że kto stanie im na drodze - stanie się ofiarą. Najpierw potrącili motorowerzystę. I pognali dalej.

Policję zaalarmowali świadkowie wypadku. Zeznali, że mężczyznę potrąciła honda albo ford. Drogówka szukała podejrzanego samochodu. W końcu na horyzoncie pokazała się rozpędzona honda. Ruszyli w pościg. Auto łamało wszelkie możliwe zasady ruchu. I pędziło tak, że piesi musieli uciekać do rowu. Starszy mężczyzna, który przechodził spokojnie na zakręcie koło miejscowości Świerczek, nie zdołał w porę uciec.