Spadający na głowę tynk, stary i zniszczony sprzęt, głodowe pensje nauczycieli. Taki jest stan polskiego szkolnictwa, za które odpowiada Roman Giertych. Ale on tego nie zobaczy, bo swoją córkę posyła do ekskluzywnej szkoły - pisze "Fakt".
To, co się dzieje w edukacji, woła o pomstę do nieba. Doświadczony pedagog żyje na krawędzi nędzy. Izabela Kaczmarek z Łodzi uczy dzieci od ponad 20 lat. Zarabia... 1600 zł na rękę. Ale minister edukacji takich problemów nie zna. On wozi córkę do szkoły, w której spotyka tylko zadowolonych nauczycieli. Zarabiają przecież przynajmniej o połowę więcej niż ich koledzy w publicznych szkołach.
W normalnych szkołach brakuje bezpiecznego sprzętu sportowego, nie ma nauczycieli języków obcych, klasy są przepełnione. Podstawówka w Białymstoku, którą sfotografował "Fakt", wygląda nie jak szkoła, ale... rudera przeznaczona do rozbiórki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|