Znana aktorka, która każdego dnia czuwa przy łóżku córki, zauważyła, że po miesiącu terapii dziewczynka wygląda lepiej. "Ustąpiło u Oli charakterystyczne napięcie mięśni" - delikatnie uśmiecha się Ewa Błaszczyk. I choć aktorka nie chce zapeszać, wyraźnie widać, że terapia daje nadzieję i trzeba ją kontynuować.
Nowatorska metoda polega na podawaniu przebywającym w śpiączce pacjentom leku na bezsenność. Brytyjski neurochirurg Ralf Clauss, który opracował terapię, ma już na koncie wiele wybudzeń.
Ola zapadła w śpiączkę po wypadku sprzed sześciu lat. Dziewczynka zadławiła się wówczas tabletką na przeziębienie. Wpadła jej do tchawicy i dziewczynka zemdlała. Ponieważ przez jakiś czas nie oddychała, wypadek skończył się dla niej tragicznie - niedotlenieniem mózgu. Od tego czasu nie odzyskała przytomności.