Julian Kornhauser omawia dziś na łamach "Europy" nową powieść Dubravki Ugresić "Ministerstwo Bólu" (Świat Literacki i Wyd. Czarne, 2006). Ma ona charakter w znacznej mierze autobiograficzny - główna bohaterka podobnie jak sama pisarka wybrała życie na emigracji w Holandii, z dala od postjugosłowiańskiej rzeczywistości. Narracja powieści jest bardzo niejednorodna: mieszają się w niej wspomnienia z Chorwacji, urywki relacji z posiedzeń Trybunału Haskiego sądzącego zbrodniarzy wojennych z byłej Jugosławii, eseistyczne refleksje na temat "literatury narodowej" i jej mitów czy wreszcie opisy podłych dzielnic Amsterdamu. Ta narracja posklejana z różnych fragmentów ma podkreślać, jak bardzo "pokawałkowane" jest życie głównej bohaterki, która miota się między nostalgią za krajem rodzinnym a potrzebą dystansu i odrzuceniem wspomnień.
p
Najnowsza powieść Dubravki Ugresić "Ministerstwo Bólu", podzielona na cztery części, przypomina konwencją i tematyką ostatnie trzy książki chorwackiej pisarki: "Kulturę kłamstwa", "Amerykański fikcjonarz" i "Muzeum bezwarunkowej kapitulacji". Jest to połączenie własnych przeżyć i doświadczeń emigracyjnych z nieskrywaną nostalgią za dawną Jugosławią, a jednocześnie postmodernistyczna gra fabułą, od której nie stroniła powieść z końca lat 80. To forsowanie powieści-rzeki. Pierwsza część opisuje, w sposób miejscami tragikomiczny, początkowe miesiące pobytu narratorki w Amsterdamie, gdzie podejmuje ona pracę wykładowcy "literatur jugosłowiańskich" na tamtejszym uniwersytecie. Wprawdzie Ugresić nazywa bohaterkę (narracja jest zresztą pierwszoosobowa) "profesorką Tanją Lucić", ale jest to przejrzysta gra z autobiografią, o której daje znać przewrotnie już w "uwagach od autorki" (tego typu autokomentarz był często stosowany w utworach chorwackiej pisarki). Od samego bowiem początku czytelnik wie, że obcuje z prozą dokumentu osobistego. W części tej poznajemy przede wszystkim grupę studentów uczęszczających na kurs Tanji Lucić, a są to wyłącznie młodzi emigranci z Jugosławii. Ugresić zawarła tu również krytyczny obraz całego środowiska emigrantów, najczęściej oszukujących rząd holenderski nieprawdziwymi danymi o sobie w celu wydobycia większych funduszy. Ciekawostka: tytuł powieści ma związek z zarobkowaniem emigrantów w fabryce produkującej ubiory dla sadomasochistów; sprzedawane są one następnie w sex-shopach noszących nazwę "Ministry of Pain". Początkowy rozdział składa się głównie z rozmów między wykładowczynią a studentami (o języku, pamięci, Bośni, jugosłowiańskiej codzienności itp.). Ta "archeologia" zbliża obie strony, a kurs staje się pomału seansem nostalgii. Ugresić przytacza wypowiedzi uczestników seminarium, wspominających czasy dzieciństwa w socjalistycznej Jugosławii (narratorka nazywa to "żalem za utraconym Południem"). Końcowe partie to fotograficzne opisy tych dzielnic Amsterdamu, do których turyści nie trafiają w ogóle, albo bardzo rzadko. Jest to swoista apoteoza obcości mająca na celu zawarcie paktu z losem uchodźcy, choć bohaterka broni się przed nazywaniem jej "emigrantką" ("wszak mam paszport w kieszeni"). W drugiej, krótkiej części książki spotykamy narratorkę w Zagrzebiu, w domu rodzinnym, u matki, którą odwiedza na chwilę, a także w mieszkaniu rodziców jej byłego "mężczyzny", Gorana, od jakiegoś czasu przebywającego w Japonii po rozstaniu z bohaterką. Toczą się rozmowy o życiu w Holandii i Chorwacji. Jednocześnie Lucić "poznaje" Zagrzeb po latach, porównując prawdziwy jego obraz z własnymi, emigracyjnymi o nim wyobrażeniami. Rozdział ten kończy się powrotem do Holandii, przytoczeniem rozmowy w samolocie, prowadzonej przez narratorkę ze starym emigrantem chorwackim mieszkającym od 1920 roku w USA. Trzecia część zaczyna się niespodziewanie informacją, jaką narratorka otrzymuje na amsterdamskiej uczelni, o samobójstwie jednego z jej studentów. Powodem tej tragicznej śmierci było to, że ojciec studenta stanął przed Trybunałem Haskim oskarżony o zbrodnie przeciwko muzułmanom w Bośni. Ratunkiem dla skołatanej duszy narratorki, która bardzo przeżywa ten fakt, staje się lektura wspomnień ojca Gorana, przekazanych jej w Zagrzebiu. W jednym z zeszytów czyta o pobycie autora wspomnień, nauczyciela pochodzącego z chorwackiego prowincjonalnego miasteczka, w obozie koncentracyjnym na Nagiej Wyspie w czasach komunizmu (tuż po 1948 roku). Wraz z jednym ze studentów wyjeżdża do Hagi na proces, ale szybko stamtąd ucieka, nie potrafiąc wczuć się w atmosferę rozprawy sądowej. Zamiast oglądać proces, "chronią się" w muzeum, gdzie kontemplują obraz Vermeera "Dziewczyna z perłą". Powrót pociągiem do Amsterdamu ożywia wspomnienie ojca narratorki, który popełnił samobójstwo, gdy miała 4 lata.
To nagromadzenie faktów historycznych, wplecionych w plan teraźniejszy powieści mieszającej autobiografię z fikcją, wydaje się celową strategią pisarki. Z jednej strony czyni życiorys bohaterki bardziej realnym, sprowadza go do poziomu jugosłowiańskich wydarzeń w przeciągu ostatnich dziesięcioleci (tło), z drugiej może wskazywać na chęć zainteresowania czytelników (zachodnich) procesem komunizowania społeczeństwa. W dalszej części rozdziału Ugresić opisuje odwiedziny starej przyjaciółki z Zagrzebia, Ines, mieszkającej od lat w Amsterdamie, dzięki której otrzymała posadę uniwersytecką. W czasie obiadu mąż Ines, Cees, szef slawistyki, żali się, iż studenci nie są zadowoleni z zajęć Tanji Lucić, bo to tylko "grupowa psychoterapia", a nie "wykłady". Lucić wychodzi stamtąd załamana, już drugiego dnia zmienia program kursu, wszyscy studenci są zdziwieni jej zachowaniem. Cały siódmy podrozdział to obszerne fragmenty tych wykładów, tj. streszczeń i interpretacji wybranych utworów serbskich i chorwackich autorów od realizmu po współczesność, a także opis reakcji studentów, ich wypowiedzi, a na końcu egzaminu. Mimo to Cees wyrzuca Tanję z pracy. Wykłady (opisy lektur) to najbardziej śmiała literacko część powieści, łącząca eseistyczny typ wypowiedzi z kreacją fabularną. Ugresić wykorzystuje ów fragment do swoistej rozprawy z literaturą "jugosłowiańską", wyręczając tym swoich kolegów uniwersyteckich z Zagrzebia. Uwolniona od jakichkolwiek zobowiązań, z daleka od ojczyzny prowadzi swój wywód, odrzucając wszelkie stereotypy lekturowe, układając poniekąd nową historię literatury. Ale robi jeszcze coś: daje upust swojej nienawiści do zakłamanej, rzekomo patriotycznej postawy historyków literatury akcentującej "narodowe jej powinności", przy okazji obnażając słabość literacką miejscowych "arcydzieł". Narratorka spotyka się z najzdolniejszym studentem Igorem, którego podejrzewa o donos złożony na nią Ceesowi - chce się na nim zemścić i wystawić mu złą ocenę. Do spotkania dochodzi w domu. Tu następuje scena "filmowa" (erotyczno-kryminalna): poniżony Igor kajdankami przymocowuje narratorkę do krzesła, głaszcze jej policzek, a nawet, o zgrozo, całuje w usta! W dodatku, wykorzystując sytuację, w spontaniczny i bezceremonialny sposób krytykuje i obraca wniwecz całą literaturę chorwacką i serbską, której musiał się uczyć! Wszystko kończy się doniesieniem na policję i oskarżeniem o usiłowanie gwałtu. Ten wątek fabularny, wpleciony tu na zasadzie ożywienia literatury popularnej (i ten chwyt nie jest obcy Ugresić), ma "obniżyć" rangę eseistycznych fragmentów powieści i poprowadzić ją na nieco inny tor. Czwarta część to opis nowego mieszkania Tanji, do którego wprowadza się po utracie pracy na uniwersytecie. Jest to mieszkanie socjalne jej byłej studentki, która wróciła z mężem do Serbii. Opisowi towarzyszy błyskotliwy esej o mieszkaniu w wielkomiejskich gettach i barbarzyńskiej egzystencji w "pustych" cywilizacjach. Pod wpływem oglądanego w domu filmu według powieści Kundery narratorka snuje refleksje o Czechosłowacji i środkowej Europie, a także całej słowiańskiej społeczności emigracyjnej. Bohaterka z powodu ostatnich wydarzeń przeżywa depresję. Pojawia się uczucie samotności, bezsensu, marnowania czasu. Jednak czytelnik ma wrażenie literackiego déja` vu. Tyle już przecież pisano o emigracyjnym życiu mieszkańców komunistycznej części środkowej Europy! Ugresić, owszem, idzie śladami wielu pisarzy, a nawet kontynuuje swoje rozważania z poprzednich książek, ale, jak sądzę, celowo nasyca ów fragment "literacką" treścią, która do pewnego stopnia powiela znane wątki. Jaki w tym widzi cel? Prawdopodobnie pragnie im nadać nowe, postkomunistyczne oblicze, a jednocześnie zasygnalizować nieprawdziwy, wymyślony ("ministerstwo bólu") status tej egzystencji. Choć sama, jako pisarka, która wybrała Zachód na miejsce pobytu, nie występuje z tak jawną krytyką własnego kraju, to przecież nie ukrywa swojej dezaprobaty wobec dosłownie rozumianego emigranckiego losu.
Powieść kończy się epilogiem, czyli opisem obecnej sytuacji. Narratorka zarabia na życie jako babysitter, telefonuje nieustannie do mamy do Zagrzebia, śni koszmary ("już nie śnię o domach, ale o słowach"). Przedstawia losy byłych swoich studentów, najczęściej tragiczne. Wyjątkiem jest Igor, który - o ironio! - zamieszkał u Tanji. Oboje powoli "stają się Holendrami". Ostatnia zaś strona powieści to istna Wieża Babel: "bałkańska litania języków", złożona z najgorszych przekleństw, wulgarnych powiedzeń, brutalnych porzekadeł powtarzających się w różnych dialektach, narzeczach byłej Jugosławii (w przekładzie oczywiście nie można było tego zachować). Z jednej strony to hołd złożony "barbarzyńskiemu" Południu, z drugiej dziwna przestroga przed antycywilizacyjnym regionalizmem. "Rojem słów" bohaterka chce rozpędzić złe duchy. Chętnie pomodliłaby się, ale nie zna żadnej modlitwy, dlatego rzuca w przestrzeń, na wiatr straszne przekleństwa.
Ministerstwo Bólu" jest powieścią napisaną błyskotliwie, lekko i bezpretensjonalnie. Ma wszelkie cechy wyznania autobiograficznego, przynosi szereg refleksji na temat emigracji, Holandii i stresu spowodowanego wojną w Jugosławii. Choć Ugresić powtarza w niej wiele spostrzeżeń znanych już z jej wcześniejszych książek z lat 90., czyta się ją z zainteresowaniem, bo połączenie żartobliwej formy z dramatycznym tematem, gry literackiej (fabuła, kryptocytaty, rozmowa o literaturze) z socjologicznymi często opisami (wypowiedzi studentów, sytuacja na emigracji, opis Holandii) oraz pamiętnika z fikcją wciąga i zaciekawia. W stosunku do poprzednich książek nastąpiła tu jednak znacząca zmiana: jugosłowiańskie klimaty dzięki studentom emigrantom i samej Tanji Lucić otrzymały dodatkowe, zachodnie tło. Ta perspektywa porównawcza spowodowała inne spojrzenie zarówno na los emigranta (bohaterka i sama autorka skłonne są uciec od uchodźczej udręki), jak i coraz bardziej oddalającą się przeszłość "wojennej" Jugosławii z jej partyjnymi przywódcami i hodowlą ślepo posłusznych obywateli. W powieści wszystko ulega wymieszaniu: literatury Jugosławii z rzeczywistością Amsterdamu, lęki emigranckie z "jugolską" nostalgią, procesy haskie ze wspomnieniami jednego z bohaterów o pobycie w obozie koncentracyjnym w czasach Tity. Ów powieściowy czas ma również swoje intertekstualne "plecy". Ugresić nie byłaby sobą, tj. autorką opowiadań autotematycznych ("Poza na prozę"), gdyby nie wykorzystała swojej "holenderskiej" opowieści do stworzenia literackiego wielogłosu. Rozmawia skrycie z różnymi autorami, często jej bliskimi. Widać to w licznych sygnałach, czasem - wydawałoby się - nieistotnych. Mottem powieści jest wiersz Mariny Cwietajewej. To niewątpliwie aluzja do autobiograficznej powieści chorwackiej pisarki przebywającej w Berlinie Ireny Vrkljan "Marina, czyli o biografii" (1987). Fragmenty poświęcone Trybunałowi Haskiemu mogą przypominać co najmniej dwie głośne książki Slavenki Drakulić o wojnie domowej w Jugosławii. Nawiązania do feministycznej powieści tej samej autorki (również emigrantki) zatytułowanej "Hologramy strachu" widać we fragmencie szpitalnym, zaś wątek filmowo-erotyczny jest poniekąd odwróceniem treści "Boskiego głodu". Czy uniwersyteckie peregrynacje nie przypominają "Amerykańskiej gry wstępnej" Nedy Mirandy Blazević? Nie sądzę, by były to wszystkie intertekstualne ślady, bo przecież samo zakończenie (przekleństwa) do złudzenia przypomina dziwny utwór eseistyczno-poetycki Mirka Kovaca "Europejska zgnilizna".
Studenci Tanji Lucić wracają po pewnym czasie do Belgradu, Zagrzebia, Sarajewa, bo "Holandia robi się nudna". Ich powroty nie zawsze są szczęśliwe, ale coś tych młodych ludzi ciągnie do ojczyzny. Tanja natomiast woli wpadać na krótko do Zagrzebia, by zobaczyć matkę, ale jak najszybciej wraca do Amsterdamu, bo nie potrafi zmierzyć się z postjugosłowiańską rzeczywistością. Tak jak matka odmawia współuczestnictwa w chorwackim życiu, uciekając w świat brazylijskich seriali telewizyjnych, tak Tanja woli uciekać w świat wspomnień. Chorwacka rzeczywistość robi się nieważna i sztuczna. Postępowanie bohaterki niewiele odbiega od postawy samej Dubravki Ugres·ić, mieszkanki Amsterdamu, która tęskni za dystansem, oddaleniem, a jednocześnie uwolnieniem od "emigranckich" uczuć. Jedna z bohaterek skarży się Tanji Lucić, że cały czas zbiera samą siebie do kupy, pieczołowicie skleja pogubione po drodze kawałki, choć już za chwilę wszystko pęka. Tak dzieje się ze wszystkimi innymi, być może także z chorwacką pisarką, co widać doskonale w jej ostatnich książkach: od "Amerykańskiego fikcjonarza" po "Muzeum bezwarunkowej kapitulacji". Sklejanie życiorysów, poetyka powrotów i ucieczek. Mimo nabierania dystansu chorwackiej pisarce udało się przekazać duchowe nieprzygotowanie do bycia poza: poza krajem, poza układami, poza zaszczepioną nieostrożnie, bez świadomości, tradycją. Właśnie dzięki literackiej grze ów poziom emocji został wyróżniony. Nie wyciszony, lecz wzbogacony dodatkowymi znaczeniami.
Mają one również literackie piętno. Widać je od razu w "Uwadze", zamieszczonej na pierwszej stronie. Autorka pisze pod jej koniec: "Kilka pierwszych fragmentów, ułożonych w formę opowiadania, opublikowano pod tytułem >>Ministerstwo Bólu<< w zagrzebskim piśmie >>Bastard<< w 1998 roku" (tego zdania nie zamieszczono w polskim przekładzie). Ów sygnał daje do myślenia: powieść powstała z fragmentów, dopiero później połączonych fabularną nicią. Pierwsze wersy wiersza Cwietajewej, który pełni funkcję motta, brzmią po chorwacku bardzo mocno i wyraziście: "Nostalgia! Od dawna to/ tylko pusta, wymłócona słoma!". Polskie tłumaczenie Joanny Salamon zaczyna się nie tak obcesowo: "Tęsknota za ojczyzną! Kłam/ i mrzonka dawno już rozwiana!". Słowo klucz "nostalgia" (pozbawione emocjonalnych znaczeń) to w pojęciu Ugres·ić właściwe wprowadzenie do powieści. Jest to na pewno w dużym stopniu nostalgia za językiem ojczystym, tu zresztą celowo nieposiadającym swojej nazwy. Występujące w powieści słowa tego "dawnego" języka, zwroty, całe zdania w sposób symboliczny odkrywają często gorzki smak jugosłowiańskiego życia (np. słowo-zwrot "drugarice", jakim studenci zwracają się do Tanji, jest znakiem komunistycznych czasów. Nb. tłumaczka książki, Dorota Jovanka Cirlić, oddaje to przez "proszę pani", co nie odpowiada ani intencjom pisarki, ani realiom).
Język, a właściwie języki - obok ojczystego także holenderski i angielski - i literatura (poprzez cytaty, motta i omówienia) wkraczają żwawo do świata powieściowej Holandii, jak również Chorwacji, zmieniając mocno nostalgiczną esencję. Widać to w tytule powieści, w którym "ból" ma groteskowe konotacje.
p
, ur. 1946, poeta, krytyk literacki, slawista, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, tłumacz literatury serbskiej i chorwackiej. Był jednym z najważniejszych przedstawicieli Nowej Fali w poezji polskiej lat 70., w latach 1968-74 należał do grupy poetyckiej Teraz. W 1975 roku otrzymał Nagrodę Kościelskich. Wydał kilkanaście zbiorów poezji - m.in. "Stan wyjątkowy" (1978), "Zasadnicze trudności" (1979), "Za nas, z nami" (1985), "Kamyk i cień" (1996). Wraz z A. Zagajewskim opublikował głośny zbiór esejów literackich "Świat nie przedstawiony" (1974). Jest także m.in. autorem zbiorów prozy "Kilka chwil" (1975) i "Stręczyciel idei" (1980).