Dziennik Gazeta Prawana logo

Szybciej dobiegniesz do pracy, niż dojedziesz autem

12 października 2007, 14:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ogarnia Cię wściekłość, bo znów tkwisz w korku? Twoje auto toczy się z prędkością kilku kilometrów na godzinę? Wysiądź z samochodu lub autobusu. Szybciej wrócisz do domu z weekendu albo dotrzesz do pracy... na własnych nogach. Sprawdziliśmy!

Panie ministrze transportu, oto cała prawda o polskich drogach! Są w tak opłakanym stanie, że nie sposób po nich jeździć. Wiedzą o tym miliony polskich kierowców, którzy codziennie rano i wieczorem tkwią w kilometrowych korkach. Jest jednak sposób na ominięcie drogowych zatorów czy robót blokujących przejazd! Wystarczy włożyć wygodne buty i... w drogę. Zanim sami się o tym przekonaliśmy, trudno było nam w to uwierzyć. Okazało się, że własne nogi to najszybszy i najpewniejszy środek transportu. Urządziliśmy wyścig - z tego samego miejsca (trasa wylotowa z Warszawy na Katowice), o tym samym czasie razem wystartowali: maratończyk - Marcin Kufel i reporterski samochód "Faktu". Rezultat? Biegacz, 17-kilometrowy odcinek pokonał szybciej od samochodu!

Godz. 8.40: Ruszamy! Maratończyk Marcin Kufel biegnie poboczem, a reporterzy "Faktu", obok jadą samochodem. Droga wolna, w ciągu kilkudziesięciu sekund wyprzedzamy biegacza. Dobra nasza! Co prawda są straszne koleiny, ale droga jest na tyle dobra, że możemy "gnać" z prędkością 60 km/h.


Godz. 8.48: Jesteśmy 10 km przed Warszawą. Nagle dziurawa jezdnia zwęża się i z trzech pasów robią się dwa. W dodatku na jednym trwają prace drogowe! Ale robotników nie widać? Dojeżdżamy do korka. Posuwamy się wolno, centymetr po centymetrze, a czas leci! Pędzi także maratończyk, który momentalnie zostawia nas w tyle.


Godz. 9.07: Pierwszy korek mamy już za sobą. Straciliśmy ponad kwadrans. Wjeżdżamy do Warszawy. Ruch odbywa się płynnie, jednak z powodu gigantycznych kolein nie da się jechać więcej jak 50 km/h. Mimo to doganiamy szybko biegnącego Kufla.


Godz. 9.20: Jesteśmy pięć kilometrów od centrum Warszawy. Daleko nie ujechaliśmy, bo znów utykamy w korku-gigancie. Mamy kilka minut przewagi nad biegaczem. Ale on nie musi slalomem mijać dziur w jezdni czy przeciskać się wąskimi uliczkami między innymi samochodami! Lekko biegnie przed siebie i znów zostawia nas w tyle. Ale i jemu nie jest łatwo! Musi zatrzymywać się na przejściu dla pieszych, przepychać się między przechodniami na chodniku.


Godz. 9.33: Maratończyk szczęśliwy dobiega do mety. 53 minuty - dokładnie tyle zajęło mu pokonanie 17 km. Kiedy on świętuje zwycięstwo, my w żółwim tempie pokonujemy kolejne centymetry stołecznych ulic. Dosłownie - bo po warszawskich ulicach w godzinach szczytu nie da się jeździć. Stolica nie ma obwodnicy i codziennie paraliżują ją kolejki samochodów - i tych osobowych, i ciężarowych, które próbują przedrzeć się przez miasto.

Godz. 9.58:udało się! Dojeżdżamy do mety - 25 minut po maratończyku. Wynik ten mówi sam za siebie... Czy teraz kierowcy porzucą swoje samochody? Możliwe! Ale, by w takim tempie pokonywać ulice, trzeba być odpowiednio przygotowanym.

Przygotowani muszą też być urzednicy odpowiedzialni za drogi. Tyle tylko, że oni przygotowują się nie do biegów, a do tego, by z niewzruszoną miną przyjmować połajanki za zły stan dróg. A jest on najgorszy w całej UE. Z najnowszego raportu Komisji Europejskiej jasno wynika: sytuacja na naszych jezdniach jest dramatyczna. "Polska infrastruktura drogowa jest zupełnie nieprzygotowana do tak gwałtownie rosnącej liczby samochodów" - grzmi Jacques Barrot, unijny komisarz ds. transportu. "Najbardziej brakuje wam zwłaszcza dróg dwujezdniowych."

Co na to politycy? Minister Jerzy Polaczek podkreśla, że w ciągu jednego roku nie da się naprawić wieloletnich zaniedbań. Miejmy nadzieję, że on nie zmarnuje czasu, który ma. Bo inaczej wszyscy będziemy zdani tylko na własne nogi!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj