W klasztorze w Kazimierzu Dolnym, w którym się zabarykadowały zbuntowane zakonnice, o życie walczy ich przywódczyni, siostra Jadwiga. Ciężka choroba dopadła ją nagle. Na ratunek przybył jej zakonnik, który uważał się za wcielenie Chrystusa na ziemi - pisze "Fakt".
Tajemniczy zakonnik ojciec Roman przyjechał do Kazimierza Dolnego ze Lwówka Śląskiego. Tu z powodu tej głoszonych herezji został wyrzucony z parafii. "Nie
będę komentował tej sprawy. To wewnętrzna sprawa Kościoła"- ucina rozmowę proboszcz z Lwówka Śląskiego Stanisław Zenitek
Wiadomo jednak, że władze kościelne zabroniły ojcu Romanowi odprawiać mszy. Dlatego kilka tygodni temu wyjechał ze Lwówka Śl. i osiadł w Kazimierzu Dolnym. "Ten człowiek uzdrawia ludzi, zarabiając tym samym na rachunki" - opowiadają mieszkańcy Kazimierza.
To właśnie jego ciężko chora matka Jadwiga Ligocka, przełożona zgromadzenia betanek, wezwała na pomoc. Ona również twierdzi, że ma objawienia, o których opowiedziała o tym innym zakonnicom. Kiedy ich przełożeni dowiedzieli się o sekciarskich praktykach, zdecydowali o odwołaniu siostry Jadwigi.
Ale ta wraz z kilkudziesięcioma najwierniejszymi wyznawczyniami zamknęła się w klasztorze. Zakonnice przestały chodzić do kościoła, zabarykadowały się. W końcu cierpliwość władz kościelnych ostatecznie się wyczerpała. Sprawa trafiła do Watykanu, a papież uznał, że siostry nie mają prawa nosić habitów i są od tej pory osobami świeckimi.
Kościół zapowiedział eksmisję sióstr. Ale zwleka z tą decyzją od kilku tygodni. I choć władze kościelne tego nie potwierdzają, to mieszkańcy Kazimierza nie mają wątpliwości: wyrzucenie na bruk wstrzymała choroba siostry.
Wiadomo jednak, że władze kościelne zabroniły ojcu Romanowi odprawiać mszy. Dlatego kilka tygodni temu wyjechał ze Lwówka Śl. i osiadł w Kazimierzu Dolnym. "Ten człowiek uzdrawia ludzi, zarabiając tym samym na rachunki" - opowiadają mieszkańcy Kazimierza.
To właśnie jego ciężko chora matka Jadwiga Ligocka, przełożona zgromadzenia betanek, wezwała na pomoc. Ona również twierdzi, że ma objawienia, o których opowiedziała o tym innym zakonnicom. Kiedy ich przełożeni dowiedzieli się o sekciarskich praktykach, zdecydowali o odwołaniu siostry Jadwigi.
Ale ta wraz z kilkudziesięcioma najwierniejszymi wyznawczyniami zamknęła się w klasztorze. Zakonnice przestały chodzić do kościoła, zabarykadowały się. W końcu cierpliwość władz kościelnych ostatecznie się wyczerpała. Sprawa trafiła do Watykanu, a papież uznał, że siostry nie mają prawa nosić habitów i są od tej pory osobami świeckimi.
Kościół zapowiedział eksmisję sióstr. Ale zwleka z tą decyzją od kilku tygodni. I choć władze kościelne tego nie potwierdzają, to mieszkańcy Kazimierza nie mają wątpliwości: wyrzucenie na bruk wstrzymała choroba siostry.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|