Dlaczego Wrocław? Bo to miasto magiczne. Wyjątkowe. Z jednym z piękniejszych rynków w Europie. Ale także to europejska metropolia, z ważnym ośrodkiem akademickim. "Tu chcę się żyć" - mówią rozmówcy DZIENNIKA, i przekonują, że to najlepsze miejsce na Expo 2012.
Marek Krajewski, filolog klasyczny, autor powieści kryminalnych, których akcja toczy się we Wrocławiu:
O tym mieście można mówić jedynie, kierując się sercem. Gdybym miał kogoś przekonać, dlaczego właśnie Wrocław jest wyjątkowy, podałbym trzy główne powody. Przede wszystkim położenie geograficzne. Moje miasto jest sercem Europy i jej historyczną wizytówką. Tyle samo kilometrów pokonujemy z niego, jadąc do Pragi, Wiednia, Berlina czy Warszawy. Kolejną cechą świadczącą o niezwykłości Wrocławia jest silna tożsamość jego mieszkańców. Według starej maksymy: z wielości powstało jedno. Przybywali tutaj ludzie z różnych części kraju i oddali temu miastu serce. Kolejne pokolenia nie wyobrażają już sobie innego miejsca na ziemi, w którym żyłoby się tak dobrze. I to się czuje w powietrzu. Każdy odwiedzający nas obcokrajowiec jest urzeczony ciepłem i otwartością ludzi. Tego nie da się przecenić. I żadne nowoczesne budynki ze stali i szkła, którymi reklamują się inni kandydaci Expo, nie są w stanie z tą magią rywalizować. Trzecia, ważna cecha, to zaufanie, jakim wrocławianie darzą swoich włodarzy. Nawet jeśli coś nie układa się pomyślnie, to my mówimy: „Będzie lepiej!”. Takim optymizmem moglibyśmy się podzielić z naszymi gośćmi.
Ks. kard. Henryk Gulbinowicz, emerytowany metropolita wrocławski:
Żelazna kurtyna opadła i mamy w końcu szansę pochwalić się osiągnięciami. A jest czym. Wrocław to nie tylko piękne, zabytkowe miasto naznaczone przez historię. Ale także nowoczesna metropolia, skupiająca grono wyśmienitych naukowców. Żyję tu od trzydziestu lat i bardzo podziwiam mieszkańców Wrocławia. To gościnni, otwarci tolerancyjni i dynamiczni ludzie. To właśnie oni przyczynili się do świetności tego miasta. Pierwsi powojenni mieszkańcy, wysiedleńcy ze Wschodu, zastali tu zgliszcza. Ale zaraz zabrali się do pracy. Przecież już w 1945 roku odbył się pierwszy po wojnie wykład na Politechnice Wrocławskiej. Sam Jan Paweł II wybrał właśnie Wrocław na miejsce kongresu eucharystycznego, choć miał przecież do wyboru chociażby Kraków czy Warszawę. Nie boimy się zachodniej Europy. A poza tym do 2012 roku mamy jeszcze trochę czasu i na pewno coś jeszcze wymyślimy.
Prof. Andrzej Wiszniewski, były rektor Politechniki Wrocławskiej, minister nauki w rządzie Jerzego Buzka, wybitny znawca Wrocławia:
– Urodziłem się w Warszawie, ale w stolicy Śląska mieszkam od 60 lat. W 1948 roku, gdy miałem 13 lat i chodziłem jeszcze w krótkich spodenkach, ukończyłem kurs przewodnika wycieczek po Wrocławiu. Mogę więc chyba powiedzieć: to miasto to tajemnica. Fascynuje. To właśnie tutaj ukuto powiedzenie: Wrocławia nie interesują pociągi do Warszawy. Ludzie, którzy pracują i mieszkają gdzie indziej, na przykład w stolicy, i tak za nim tęsknią, przyjeżdżają tu na weekendy albo wracają na stałe. To typowa zachodnia metropolia: architektonicznie – posiada mnóstwo średniowiecznych zabytków – oraz mentalnie. Bo wrocławianie mają nieco inny styl życia niż np. warszawiacy, nie ma tu chyba takiego pośpiechu. Są bardzo życzliwi. Może dlatego, że ludzi scementowała odbudowa miasta po wojnie, tu nie obowiązywało niczym w stolicy hasło: „Cały kraj buduje Wrocław”, musieliśmy radzić sobie sami. Teraz na przykład chodzę po korytarzach gmachu Politechniki, którą w latach 50. odbudowywałem. To wielki ośrodek intelektualny i akademicki. Gdy dziś oprowadzam wycieczki z uniwersytetów Europy Zachodniej lub USA, z którymi współpracuje Politechnika, goście nie mogą się nadziwić: „To takie zachodnioeuropejskie miasto!”. Każdy musi zobaczyć Ostrów Tumski z przepięknymi kościołami, z gotyckimi wieżami. I rynek, jeden z najpiękniejszych w Europie. To miejsce, w którym chce się żyć, i które trzeba odwiedzić. To, co mnie jedynie zaskakuje, to wieczne remonty ulic. Gdy jestem zmęczony albo zestresowany, idę z placu Grunwaldziego w kierunku Ostrowa Tumskiego. Wieczorem, gdy jest lekka mgła i zapalają się latarnie, patrzę na wieże i mury gotyckie. Czuję się jak nowo narodzony.
Prof. Stanisław Bereś, poeta, literaturoznawca, krytyk literacki, profesor w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego i rodowity wrocławianin:
To bardzo piękne miasto. Położone na wodzie, spięte mostami... Długo nie doceniałem urody tego miejsca, dopiero niedawno odkryłem jego urok. Podobnie reaguje wielu moich znajomych, którzy wyjechali z niego w młodości, z poczuciem ulgi, że opuszczają zaniedbane miasto, a teraz wracają, stają na rynku i nie mogą się nadziwić jego urodzie. A przecież to miasto ludzie stworzyli w 1945 roku od nowa, z gruzów. Dzisiaj ja i wielu moich znajomych łapiemy się na tym, że jesteśmy dumni z tego, z czego może nie powinniśmy być dumni: my podziwiamy Wrocław za to, że dłużej niż Berlin opierał się oblężeniu Armii Czerwonej. Ale powodów zorganizowania Expo właśnie we Wrocławiu jest znacznie więcej. To miasto wielu kultur, wielu tradycji religijnych: tworzyli je Polacy, Czesi, Niemcy, Żydzi, teraz znów Polacy. Poza tym Wrocław jest doskonale zarządzany, kapitalnie się rozwija i co ważne – żyją w nim rzesze studentów. Oni mogą przecież zasilić szeregi firm, które się wystawią na Expo.
Franciszek Starowieyski, malarz, grafik, scenograf, związany z Wrocławiem zawodowo (pracował w tamtejszych teatrach jako scenograf):
– Wrocław odwiedzam tak często jak mogę, nawet moja małżonka jest rodowitą wrocławianką. To najbardziej zabawowe miasto, jakie znam, człowiek nigdy nie wraca do domu przed trzecią. Atutem tego magicznego miejsca jest zabytkowy rynek, notabene największa piwiarnia w Europie, oraz fenomenalna panorama. Dzieje się tam wiele ciekawych rzeczy i co najważniejsze: każda impreza, czy festiwal zawsze s wzorowo zorganizowane. Zachwycają nie tylko zabytki, ale też zbiory Muzeum Narodowego czy Muzeum Archidiecezjalnego. Poza tym Wrocław ma świetną komunikację miejską, leży niedaleko metropolii takich jak Berlin czy Praga i prowadzą do niego wygodne autostrady. Co więcej to miasto ma jakąś specjalną siłę. Jestem przekonany, że zwycięży w wyścigu do Expo i wystawa będzie zorganizowana w maju 2012, bo w tylko we Wrocławiu czuć wtedy wiosnę. A co takiego może zaoferować marokański Tanger? Chyba tylko nieznośny upał. Jedyne czego my się możemy obawiać, to komary, innych przeciwwskazań nie dostrzegam.
O tym mieście można mówić jedynie, kierując się sercem. Gdybym miał kogoś przekonać, dlaczego właśnie Wrocław jest wyjątkowy, podałbym trzy główne powody. Przede wszystkim położenie geograficzne. Moje miasto jest sercem Europy i jej historyczną wizytówką. Tyle samo kilometrów pokonujemy z niego, jadąc do Pragi, Wiednia, Berlina czy Warszawy. Kolejną cechą świadczącą o niezwykłości Wrocławia jest silna tożsamość jego mieszkańców. Według starej maksymy: z wielości powstało jedno. Przybywali tutaj ludzie z różnych części kraju i oddali temu miastu serce. Kolejne pokolenia nie wyobrażają już sobie innego miejsca na ziemi, w którym żyłoby się tak dobrze. I to się czuje w powietrzu. Każdy odwiedzający nas obcokrajowiec jest urzeczony ciepłem i otwartością ludzi. Tego nie da się przecenić. I żadne nowoczesne budynki ze stali i szkła, którymi reklamują się inni kandydaci Expo, nie są w stanie z tą magią rywalizować. Trzecia, ważna cecha, to zaufanie, jakim wrocławianie darzą swoich włodarzy. Nawet jeśli coś nie układa się pomyślnie, to my mówimy: „Będzie lepiej!”. Takim optymizmem moglibyśmy się podzielić z naszymi gośćmi.
Ks. kard. Henryk Gulbinowicz, emerytowany metropolita wrocławski:
Żelazna kurtyna opadła i mamy w końcu szansę pochwalić się osiągnięciami. A jest czym. Wrocław to nie tylko piękne, zabytkowe miasto naznaczone przez historię. Ale także nowoczesna metropolia, skupiająca grono wyśmienitych naukowców. Żyję tu od trzydziestu lat i bardzo podziwiam mieszkańców Wrocławia. To gościnni, otwarci tolerancyjni i dynamiczni ludzie. To właśnie oni przyczynili się do świetności tego miasta. Pierwsi powojenni mieszkańcy, wysiedleńcy ze Wschodu, zastali tu zgliszcza. Ale zaraz zabrali się do pracy. Przecież już w 1945 roku odbył się pierwszy po wojnie wykład na Politechnice Wrocławskiej. Sam Jan Paweł II wybrał właśnie Wrocław na miejsce kongresu eucharystycznego, choć miał przecież do wyboru chociażby Kraków czy Warszawę. Nie boimy się zachodniej Europy. A poza tym do 2012 roku mamy jeszcze trochę czasu i na pewno coś jeszcze wymyślimy.
Prof. Andrzej Wiszniewski, były rektor Politechniki Wrocławskiej, minister nauki w rządzie Jerzego Buzka, wybitny znawca Wrocławia:
– Urodziłem się w Warszawie, ale w stolicy Śląska mieszkam od 60 lat. W 1948 roku, gdy miałem 13 lat i chodziłem jeszcze w krótkich spodenkach, ukończyłem kurs przewodnika wycieczek po Wrocławiu. Mogę więc chyba powiedzieć: to miasto to tajemnica. Fascynuje. To właśnie tutaj ukuto powiedzenie: Wrocławia nie interesują pociągi do Warszawy. Ludzie, którzy pracują i mieszkają gdzie indziej, na przykład w stolicy, i tak za nim tęsknią, przyjeżdżają tu na weekendy albo wracają na stałe. To typowa zachodnia metropolia: architektonicznie – posiada mnóstwo średniowiecznych zabytków – oraz mentalnie. Bo wrocławianie mają nieco inny styl życia niż np. warszawiacy, nie ma tu chyba takiego pośpiechu. Są bardzo życzliwi. Może dlatego, że ludzi scementowała odbudowa miasta po wojnie, tu nie obowiązywało niczym w stolicy hasło: „Cały kraj buduje Wrocław”, musieliśmy radzić sobie sami. Teraz na przykład chodzę po korytarzach gmachu Politechniki, którą w latach 50. odbudowywałem. To wielki ośrodek intelektualny i akademicki. Gdy dziś oprowadzam wycieczki z uniwersytetów Europy Zachodniej lub USA, z którymi współpracuje Politechnika, goście nie mogą się nadziwić: „To takie zachodnioeuropejskie miasto!”. Każdy musi zobaczyć Ostrów Tumski z przepięknymi kościołami, z gotyckimi wieżami. I rynek, jeden z najpiękniejszych w Europie. To miejsce, w którym chce się żyć, i które trzeba odwiedzić. To, co mnie jedynie zaskakuje, to wieczne remonty ulic. Gdy jestem zmęczony albo zestresowany, idę z placu Grunwaldziego w kierunku Ostrowa Tumskiego. Wieczorem, gdy jest lekka mgła i zapalają się latarnie, patrzę na wieże i mury gotyckie. Czuję się jak nowo narodzony.
Prof. Stanisław Bereś, poeta, literaturoznawca, krytyk literacki, profesor w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego i rodowity wrocławianin:
To bardzo piękne miasto. Położone na wodzie, spięte mostami... Długo nie doceniałem urody tego miejsca, dopiero niedawno odkryłem jego urok. Podobnie reaguje wielu moich znajomych, którzy wyjechali z niego w młodości, z poczuciem ulgi, że opuszczają zaniedbane miasto, a teraz wracają, stają na rynku i nie mogą się nadziwić jego urodzie. A przecież to miasto ludzie stworzyli w 1945 roku od nowa, z gruzów. Dzisiaj ja i wielu moich znajomych łapiemy się na tym, że jesteśmy dumni z tego, z czego może nie powinniśmy być dumni: my podziwiamy Wrocław za to, że dłużej niż Berlin opierał się oblężeniu Armii Czerwonej. Ale powodów zorganizowania Expo właśnie we Wrocławiu jest znacznie więcej. To miasto wielu kultur, wielu tradycji religijnych: tworzyli je Polacy, Czesi, Niemcy, Żydzi, teraz znów Polacy. Poza tym Wrocław jest doskonale zarządzany, kapitalnie się rozwija i co ważne – żyją w nim rzesze studentów. Oni mogą przecież zasilić szeregi firm, które się wystawią na Expo.
Franciszek Starowieyski, malarz, grafik, scenograf, związany z Wrocławiem zawodowo (pracował w tamtejszych teatrach jako scenograf):
– Wrocław odwiedzam tak często jak mogę, nawet moja małżonka jest rodowitą wrocławianką. To najbardziej zabawowe miasto, jakie znam, człowiek nigdy nie wraca do domu przed trzecią. Atutem tego magicznego miejsca jest zabytkowy rynek, notabene największa piwiarnia w Europie, oraz fenomenalna panorama. Dzieje się tam wiele ciekawych rzeczy i co najważniejsze: każda impreza, czy festiwal zawsze s wzorowo zorganizowane. Zachwycają nie tylko zabytki, ale też zbiory Muzeum Narodowego czy Muzeum Archidiecezjalnego. Poza tym Wrocław ma świetną komunikację miejską, leży niedaleko metropolii takich jak Berlin czy Praga i prowadzą do niego wygodne autostrady. Co więcej to miasto ma jakąś specjalną siłę. Jestem przekonany, że zwycięży w wyścigu do Expo i wystawa będzie zorganizowana w maju 2012, bo w tylko we Wrocławiu czuć wtedy wiosnę. A co takiego może zaoferować marokański Tanger? Chyba tylko nieznośny upał. Jedyne czego my się możemy obawiać, to komary, innych przeciwwskazań nie dostrzegam.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|