Miało nie być polskich śmigłowców w Afganistanie, ale będą. Resort obrony kupi siedem helikopterów Mi-17 przystosowanych do działań w górach. Teraz polscy piloci muszą nauczyć się forsownych lotów przy skałach - pisze DZIENNIK.
Dynamicznych lotów w górach polscy piloci tak intensywnie wcześniej nie ćwiczyli. Teraz muszą pokonać obawy związane z lądowaniem blisko skał. "Przeszli
już szkolenie w rejonie zagrożenia lawinowego w Tatrzańskim Parku Narodowym. Opanowali podejmowanie rannych z górskich ścieżek oraz techniki górskiego pilotażu" - mówi DZIENNIKOWI
gen. broni Waldemar Skrzypczak, dowódca Wojsk Lądowych. W ćwiczeniach pomagali doświadczeni w akcjach w ekstremalnych warunkach ratownicy TOPR.
Piloci dostaną siedem śmigłowców Mi-17 kupionych w ekspresowym tempie od rosyjskiej firmy. Maszyny mają mieć wzmocnione silniki i łopaty. "Prawdopodobnie w ich kupnie będzie pośredniczył Bumar" - mówi DZIENNIKOWI Piotr Paszkowski, rzecznik MON.
Śmigłowce to najlepszy środek transportu dla komandosów i innych żołnierzy z grupy bojowej, którzy będą walczyć z terrorystami w górach. Mi-17 zabiera na pokład do 30 ludzi. Osłania z powietrza żołnierzy walczących w terenie - można go wyposażyć w rakiety i pociski. Gdyby wojsko zostało zaatakowane, podejmie rannych (może ich zabrać 20).
Mi-17 mają wesprzeć z powietrza polski batalion, który będzie działać w Afganistanie, w tzw. Regionie Wschód. To górzysty teren. Za region odpowiadają Amerykanie. "Będą tam stacjonować trzy bataliony amerykańskie i jeden polski" - mówi szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor. "Pewne zadania będziemy wykonywać razem z Amerykanami. Jeżeli będą to zadania trudniejsze, dostaniemy dodatkowo od nich wsparcie lotnicze i wsparcie w zakresie rozpoznania" - dodaje.
Piloci dostaną siedem śmigłowców Mi-17 kupionych w ekspresowym tempie od rosyjskiej firmy. Maszyny mają mieć wzmocnione silniki i łopaty. "Prawdopodobnie w ich kupnie będzie pośredniczył Bumar" - mówi DZIENNIKOWI Piotr Paszkowski, rzecznik MON.
Śmigłowce to najlepszy środek transportu dla komandosów i innych żołnierzy z grupy bojowej, którzy będą walczyć z terrorystami w górach. Mi-17 zabiera na pokład do 30 ludzi. Osłania z powietrza żołnierzy walczących w terenie - można go wyposażyć w rakiety i pociski. Gdyby wojsko zostało zaatakowane, podejmie rannych (może ich zabrać 20).
Mi-17 mają wesprzeć z powietrza polski batalion, który będzie działać w Afganistanie, w tzw. Regionie Wschód. To górzysty teren. Za region odpowiadają Amerykanie. "Będą tam stacjonować trzy bataliony amerykańskie i jeden polski" - mówi szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor. "Pewne zadania będziemy wykonywać razem z Amerykanami. Jeżeli będą to zadania trudniejsze, dostaniemy dodatkowo od nich wsparcie lotnicze i wsparcie w zakresie rozpoznania" - dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|