Z plakatów uśmiecha się 19-letni Filip Wolski, mistrz olimpiady informatycznej, który zarzeka się, że zostanie w kraju, choćby go nawet wozem ciągnęli za granicę, oraz 16-letnia Magda
Giza, opiekunka kapliczek na warszawskiej Pradze. To przedstawiciele młodego pokolenia patriotów, obok nich widnieją twarze dwójki kolejnych, tyle że starszych o pół wieku - Kazimiery
Kamińskiej, torturowanej przez UB, i majora Janusza Brochwicza-Lewińskiego "Gryfa".
"Ideą przewodnią było połączenie tradycji z nowoczesnością, bohaterowie na billboardach mają więc wymiar symboliczny" - tłumaczy Krzysztof Noworytko z Narodowego Centrum
Kultury, koordynator projektu. O samym programie mówi: "Twarz nowoczesnego patriotyzmu stworzą ludzie, my im dajemy możliwości, wskazujemy cel, a oni sami wybiorą drogę, jaka ich do
tego celu poprowadzi" - przyznaje.
"Patriotyzm jest wymarłym hasłem, wzniosłym i górnolotnym, o prawdziwym patriotyzmie można mówić tylko w sytuacjach zagrożenia kraju, a tego akurat nie ma" - tłumaczy
Beata Stachowska, studentka z Warszawy. "Nie wieszam flagi na święto narodowe, nie śpiewam z pietyzmem hymnu, więc chyba nie jestem patriotką" - dodaje Iza Kamińska, studentka
UMCS w Lublinie.
Twórcy programu "Patriotyzm Jutra" właśnie do takich ludzi chcą dotrzeć. Nie na lekcji historii, ale np. na hip-hopowym koncercie. Muzyka jest jednym z najbardziej skutecznych
sposobów opowiadania o tragicznych kartach polskiej historii. Innym sposobem na dotarcie do młodych ludzi może być komiks.
Zdaniem prof. Jadwiga Staniszkis, socjologa, to dobry trop. "Wykorzystanie kultury masowej jako środka do przekazania głębszych treści może przynieść sukces. Takie metody budzą emocje, a te emocje w pozytywny sposób przeniosą się na symbole narodowe" - mówi.