Dziennik Gazeta Prawana logo

Z Rzeszowa polecisz prosto do Ameryki

12 października 2007, 15:05
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rzeszów dołącza do nie byle jakiej elity: będzie trzecim po Warszawie i Krakowie miastem, z którego będzie można latać do USA. Pierwszy samolot PLL LOT do Nowego Jorku z Jasionki może odlecieć już na początku czerwca - pisze DZIENNIK.
"<Dże-dżów>? <Rze-rzów>? Jak to się pisze?! Może pani przeliterować?" prosi z nutą przerażenia w głosie Liz Liliany, rzeczniczka lotniska Keneddy’ego w Nowym Jorku, kiedy pytamy ją, czy pracownicy portu już ćwiczą zapowiadanie lotów z Rzeszowa. "Litery r i z oznaczają <ż>? To śmieszne. A <u> pisze się jak <o>, tylko z kreską? Bardzo trudne. Nie wiem, czy nauczymy się to dobrze wymawiać" martwi się Liz.

Amerykanie muszą zdążyć do 3 czerwca, bo właśnie na ten dzień planowany jest pierwszy lot. 250 pasażerów do Nowego Jorku zabierze Boeing 737. Rzeszowianie triumfują. Radości nie kryje Ewa Draus, wojewoda podkarpacki: "To dla nas ogromna szansa!" cieszy się. Do tej pory z Jasionki startowały jedynie samoloty do Warszawy i Londynu. Wiesław Mardosz, dyrektor lotniska, przyznaje, że Rzeszowem już interesują się kolejni przewoźnicy. W najbliższych tygodniach zostaną uruchomione loty do Dublina. W planach są rejsy do Paryża, Rzymu i Madrytu. I władze lotniska, i samorządowcy liczą również na połączenie ze Lwowem. Do 2008 roku ma tam powstać nowy terminal, o Jasionkę już walczą firmy zajmujące się obsługą pasażerów. Szykuje się też wielka wojna o pasażerów, bo Rzeszów mierzy wysoko: chce zabrać część klienteli krakowskim Balicom, zamierza walczyć o Słowaków i Ukraińców i pasażerów z Lubelszczyzny. "U nas nigdy nie ma mgły, droga jest lepsza niż do Krakowa, mamy drugi co do długości pas startowy w kraju, możemy świadczyć usługi cargo" wylicza jednym tchem atuty portu jego dyrektor Wiesław Mardosz.

Badanie rynku pokazało, że chętnych na loty za ocean na Podkarpacku nie zabraknie. "Tu każdy ma jakąś rodzinę albo znajomych w Ameryce" potwierdza Mardosz. Wielu rzeszowian lata do USA co najmniej raz w roku. Tak jak Jacek Czapka, grafik z podrzeszowskich Ropczyc. "Tylko w zeszłym roku byłem w Ameryce cztery razy" mówi. "Mam tam bliskich, ale załatwiam też sprawy biznesowe. Teraz latam z Warszawy, a to za każdym razem oznacza stratę co najmniej sześciu godzin" - mówi.

Loty transatlantyckie to nie tylko nobilitacja dla portu, ale i dla całego regionu. Ewa Draus nie kryje: "To przełom. Pokonaliśmy barierę, która do tej pory była nie do przejścia. Przestaniemy być zapomnianym województwem na peryferiach" mówi.

Zdaniem Draus uruchomienie lotów do Ameryki zmienia wszystko. "Z miejsca ruszą wszystkie inwestycje, przy lotnisku mają przecinać się drogi A4 i S19, w jego okolicach powstaje już park technologiczny, rozbudowujemy bazę cargo" wylicza. "A poza tym już zastanawiamy się, jak promować nasz region w USA. To przecież raj dla turystów. Mamy nie tylko dziewicze, unikalne przyrodniczo tereny, ale też perełki dziedzictwa kulturowego, chociażby drewniane cerkwie".
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj