Dziennik Gazeta Prawana logo

Dożywocie i 25 lat dla dwóch "łowców skór"

12 października 2007, 15:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dwaj sanitariusze z łódzkiego pogotowia ratunkowego mordowali pacjentów - orzekł Sąd Okręgowy w Łodzi. Pierwszy z mężczyzn za kratkami spędzi resztę życia, drugi - 25 lat. Do więzienia pójdą też lekarze, którzy odmawiali pacjentom udzielenia pomocy i brali pieniądze za informacje o zgonach. Wszystkim sąd odebrał prawo wykonywania zawodu.

Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. Bo okazało się, że ci, którzy mieli ratować - sanitariusze i lekarze - współpracowali, by zabijać i zarabiać na tym. Teraz sąd to potwierdził. Wyrok usłyszał już sanitariusz Andrzej N. Sąd skazał go aż za pięć morderstw. W sumie mężczyzna dostał cztery wyroki 25 lat więzienia i do tego jeszcze 12 lat. Sąd zsumował to i orzekł wobec niego dożywocie. To właśnie to, czego domagała się dla niego prokuratura.

Ale już drugi z sanitariuszy, Karol B. został potraktowany łagodniej. Sąd wymierzył mu karę łączną 25 lat więzienia. Obaj skazani mają zakaz wykonywania zawodu i na 10 lat tracą prawa publiczne.

Obok sanitariuszy-morderców na ławie oskarżonych zasiadło też dwóch lekarzy łódzkiego pogotowia ratunkowego. Janusz K. dostał karę 6 lat więzienia, a Paweł W. 5 lat. Obaj zostali skazani za to, że nie udzielili pomocy pacjentom, podawali im złe leki, odmawiali odwiezienia ich do szpitala. Pomagali sanitariuszom w ich zbrodniczym procederze i sami na tym korzystali - sąd uznał ich winnymi brania pieniędzy za informacje o zgonach, przekazywane zakładom pogrzebowym. Obaj po wyjściu na wolność przez 10 lat nie będą mogli pracować jako lekarze.

Sąd nie miał żadnych wątpliwości co do winy oskarżonych. Dowody i zeznania świadków były jednoznaczne - cała czwórka współpracowała od początku lat 90. przy mordowaniu pacjentów i sprzedawaniu zakładom pogrzebowym informacji o zgonach. Za każdą "skórę" oskarżeni dostawali od 1000-1800 złotych.

Prokuratura opisała makabryczny proceder mordowania pacjentów pavulonem - lekiem zwiotczającym mięśnie. Chorzy, którzy go dostali, dusili się. "Opierając się na wyjaśnieniach składanych przez jednego z sanitariuszy Andrzeja N. można powiedzieć, że rozmiary tego procederu nabierały niekontrolowanego szaleństwa" - powiedział sędzia, ogłaszając wyrok.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj