O tym, że Stokłosą poważnie interesują się śledczy, już wcześniej mówił dziennikowi.pl Zbigniew Matwiej z Komendy Głównej Policji. "Chcemy zadać temu panu kilka pytań" - deklarował. Potem pojawiły się informacje, że za byłym senatorem wydano europejski nakaz aresztowania. Śledczy bali się ponoć, że Stokłosa uciekł za granicę (tygodnik "Wprost" napisał, że może ukrywać się w Wenezueli). Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur nie chce tej informacji ani potwierdzić, ani zdementować.
Żona senatora Anna Stokłosa powiedziała dziennikowi.pl, że jest zdziwiona zamieszaniem. "Z prokuratury nie przyszło żadne wezwanie" - mówi. "Mąż nigdzie nie wyjechał" - dodała i podkreśliła, że jest z nim w stałym kontakcie. Ale odmówiła podania, gdzie jest Henryk Stokłosa.
Dziennik.pl dowiedział się też, że Stokłosa kontaktował się ze swoim współpracownikiem Markiem Barabaszem kilka dni temu. Dzwonił podobno z Polski.
Warszawska prokuratura podejrzewa, że Henryk Stokłosa może być zamieszany w aferę z załatwianiem zwolnień podatkowych. Skorumpowani urzędnicy Ministerstwa Finansów w ten sposób pomagali nieuczciwym biznesmenom. Mafia podatkowa spokojnie działała przez dziesięć lat.
W areszcie siedzi już kilku urzędników ministerstwa i prawnik byłego senatora, Marian J. Zatrzymano również dyrektor finansową holdingu "Farmutil HS", Elżbietę M.
To kolejna odsłona mafijnego skandalu, na który policjanci wpadli ponad pół roku temu. "W resorcie działał przestępczy układ, który za łapówki załatwiał zwolnienia podatkowe dla firm" - ogłosił wtedy minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. "W jednym z wątków tego układu pojawia się nazwisko Henryka Stokłosy" - mówił prokurator krajowy Janusz Kaczmarek.
W lipcu do firmy "Farmutil", należącej do Henryka Stokłosy, wpadli policjanci z CBŚ. Przeszukali biuro, przejrzeli dokumenty. I jak się okazuje, biznes byłego pilskiego senatora Henryka Stokłosy wciąż jest na celowniku prokuratury. Tymczasem żona byłego polityka powiedziała dziennikowi.pl: "Samochody CBŚ, które kiedyś za nami jeździły, znikły".
W 2005 roku Stokłosa - z majątkiem wycenianym na 950 milionów złotych - trafił na 15. miejsce na liście najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost".