Dziennik Gazeta Prawana logo

Rewolucja w "Europie"

5 listopada 2007, 12:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Powracamy do tematu rewolucji. O ile Z·iz·ek oznaczał rewolucję w dziedzinie dyskursu, teraz zajęliśmy się widmem rewolucji realnej, dokonywanej w konkretnym miejscu, przez konkretny lud, i niosącej za sobą bardzo wymierne koszta. Przepytywany przez Macieja Nowickiego Peter Sloterdijk szydzi z rewolucyjnych marzeń lewicowych i prawicowych populistów. Uważa, że sama społeczna konstrukcja dzisiejszej Europy, Kryształowy Pałac, w którym żyjemy, jest największą możliwą rewolucją, w dodatku zwycięską. Wyjściem człowieka z natury. Zdaniem Sloterdijka, życie codzienne w świecie umiarkowanych temperatur, gdzie ludzie dzielą się bogactwami i przywilejami, może nudzić wyłącznie idiotów. Bo jaki projekt można temu przeciwstawić? Powrót do warunków ekstremalnych? Do stanu natury? Do życia w ogniu domowych wojen? Taka wizja estetycznie pociąga niedojrzałych chłopców i dziewczynki. Ludzie dorośli nie chcieliby się dostać w ich łapy.

W podobnym tonie został napisany tekst Andrzeja Szahaja. To obrona "niewyrazistości", ale zarazem powagi współczesnych liberałów. Nie wiem, czy przekona Wojciecha Kunickiego i Kingę Dunin.

No i wreszcie kolejny fragment nowej, szokującej i ważnej książki Jarosława Marka Rymkiewicza "Wieszanie", wraz z komentarzem Cezarego Michalskiego. Michalski czyta Rymkiewicza, jak Brzozowski Mickiewicza. Odziera go z literackiej retoryki i pozostawia suchy wykład idei. Z którymi się spiera. Bo Rymkiewicz rzeczywiście napisał jedną z najważniejszych książek politycznych. I przedstawił diagnozę, że Polacy mogliby odbudować politykę w swoim kraju wyłącznie za cenę królobójstwa, rewolucji. Michalski przerabia tę z pozoru historyczną, odnoszącą się do insurekcji kościuszkowskiej tezę na pytanie bardziej aktualne. Czy rzeczywiście mamy dzisiaj wybór wyłącznie pomiędzy nowymi jakobinami, traktującymi Polskę jak heroiczną podziemną organizację zarządzaną metodami stanu wyjątkowego, a nadmiernie antypolitycznymi liberałami, którzy tak dalece nie rozumieją natury władzy, że muszą ją tracić? Michalski nie odpowiada na to pytanie. Apeluje, aby odpowiedzieli na nie nowi polscy jakobini i współcześni liberałowie. By na naszych oczach rozstrzygnęli pomiędzy sobą pojedynek o kształt współczesnej polityki polskiej. Wydaje się, że właśnie to robią.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj