Największą zaletą "Dziennika Idei" jest to, że dzięki kolejnym debatom poznajemy rozmaite stanowiska ideowe bezpośrednio od ich twórców. Dzięki warszawskiemu spotkaniu z Podhoretzem mogliśmy poznać neokonserwatyzm bez pośrednictwa krzywych zwierciadeł stawianych zarówno przez jego wrogów, jak i poczciwych propagandystów. Poznaliśmy twarde realistyczne fundamenty, jakie każda doktryna mieć musi, aby stać się doktryną u władzy.
Podhoretz nie mówi wyłącznie o krucjacie wolności - choć przecież jest weteranem zimnej wojny, którą Zachód wygrał pod tymi właśnie sztandarami. W odpowiedzi na pytanie Macieja Nowickiego o polityczną cenę obalenia Saddama, która może doprowadzić neokonserwatystów do upadku, wydawca "Commentary" spokojnie przedstawia proces podejmowania najważniejszej decyzji administracji Busha, posługując się argumentacją opartą na interesach Ameryki i środkach posiadanych przez to państwo. Mówi: "Inwazja na Afganistan była typowym uderzeniem odwetowym przeciwko agresorom". I tu nie sposób się z nim nie zgodzić. Dzięki tej popartej przez znaczną część światowej opinii publicznej akcji zlikwidowano kluczową bazę operacyjną międzynarodowego terroryzmu. Później jednak nastąpiła radykalizacja amerykańskiej polityki, dla której uzasadnienia Podhoretz także posługuje się realistycznymi argumentami, jednak jest to już tylko jedno z możliwych rozumień politycznego "realizmu", niepozbawione ryzyka.
Podhoretz mówi: "Później niektórzy z nas doszli do wniosku - i George Bush ten wniosek zaakceptował - że mamy do czynienia z szerszym zjawiskiem niż talibowie, że na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej funkcjonuje wiele despotyzmów, które stanowią doskonałe podglebie dla terroryzmu. I jedynym sposobem walki z tym zagrożeniem jest zmiana konfiguracji politycznej w regionie". Te spokojne słowa ukrywają ambitny plan zmiany nie tylko politycznego, ale też cywilizacyjnego kształtu całego regionu - będącego przy okazji ojczyzną islamu. Zmiany dokonywanej metodami politycznymi, propagandowymi, ale także przy użyciu siły. To poszerzenie pola walki jest dziś kontestowane przez wielu ludzi rozumiejących polityczny realizm inaczej niż neokonserwatyści. Problem w tym, że obalenie Saddama stworzyło sytuację bez powrotu.