Napadu nie zarejestrowały kamery. "Jeden z nich miał szarą kurtkę, drugi czerwoną; mieli czarne czapki na głowach" - wylicza Witold Laskowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Dlatego policjanci liczą na pomoc świadków. Niewykluczone bowiem, że ktoś widział twarze bandytów.
Napastnicy czekali na ochroniarzy odwożących utarg ze sklepu. Konwojentowi, który niósł worek z pieniędzmi, prysnęli w oczy jakąś substancją chemiczną z rozbitej fiolki, wyrwali pieniądze i uciekli.
Konwojenci trafili do szpitala na obserwację. Lekarze zapewnili, że ich życiu nic nie grozi.