W szpitalu nadal są trzy osoby z Torunia (ojciec i córka oraz ich znajomy), jedna z Elbląga i jedna z Iławy. Ich życie ratowali chirurdzy. Wielu rannym musieli amputować zmasakrowane kończyny.

"Z zawodu jestem fryzjerką. Niedawno skończyłam szkołę. Nie było w moim mieście dla mnie pracy. Teraz nie utrzymam w ręku nawet grzebienia. Jestem po operacji złamanej w kilku miejscach kości udowej" - powiedziała "Dziennikowi Polskiemu", organizatorowi zbiórki pieniędzy, poszkodowana w wypadku Magda Skólmowska z Torunia.

"Po wypadku byłem w ciężkim stanie. Miałem poważne obrażenia głowy. Dziś nie ma już chyba zagrożenia. Może ten wypadek odezwie się w przyszłości, ale ja nie potrafię otrząsnąć się z szoku. Niepokoi mnie nawet przejeżdżający gdzieś na ulicy samochód. Nie wiem, czym i jak wrócę do Polski" - dodaje ojciec Magdy Krzysztof Skólmowski.

3 stycznia autobus z 69 osobami przewrócił się na oblodzonej jezdni niedaleko londyńskiego lotniska Heathrow. Dwie osoby zginęły, wiele zostało rannych. Spółka National Express, do której należał autokar, natychmiast wycofała z eksploatacji 12 dwupiętrowych autobusów, choć jej dyrektor twierdził, że są sprawne.