"Był nie tylko jednym z twórców jednostki specjalnej GROM, ale również opracował unikalny system walki wręcz, którego zazdrościli nam koledzy z jednostek specjalnych na całym świecie. Odszedł człowiek, który był ciepły i serdeczny, ale jednocześnie wzór skromności" - mówi dziennikowi.pl generał Sławomir Petelicki, przyjaciel i były dowódca podpułkownika Drewniaka.

"O jego odwadze i poświęceniu przekonali się nasi żołnierze podczas akcji na Haiti w 1994 roku. Podczas huraganu Gordon, który zabił kilka tysięcy ludzi, on pomagał innym, nie myśląc jak zwykle o sobie" - dodaje Petelicki.

Leszek Drewniak po odejściu z jednostki GROM nadal szkolił i pomagał swoim kolegom z wojskowych i policyjnych jednostek specjalnych. Udzielał się w Fundacji Byłych Żołnierzy Jednostek Specjalnych "GROM".

Niecałe dwa tygodnie temu wyszedł ze szpitala. Zmarł nad ranem w Warszawie w wieku 55 lat.