"Zarzut dla byłego szefa zaopatrzenia dotyczy przekroczenia uprawnień przy przetargu na transporter opancerzony Rosomak" - potwierdza informacje dziennika.pl rzecznik wojskowej prokuratury okręgowej w Warszawie, major Ireneusz Szeląg. Byłemu dyrektorowi departamentu zaopatrywania sił zbrojnych generałowi Pawłowi N. grozi nawet 10 lat więzienia.

Na celowniku prokuratury jest również obecny dyrektor zaopatrywania, generał Roman P., który ma już zarzut złamania ustawy o zamówieniach publicznych. Generał na własną prośbę odchodzi jutro do cywila - dowiedział się dziennik.pl.

To jednak nie wszystko. Do prokuratury wojskowej wpłynęło też zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego wiceministra obrony narodowej Janusze Zemke, który negocjował zakup Rosomaka. Złożyła je kierowana przez Antoniego Macierewicza Komisja Weryfikacyjna Wojskowych Służb Informacyjnych.
"To pokłosie raportu opublikowanego w sprawie likwidacji WSI, w którym opisane zostały nieprawidłowości związane z zakupem transportera opancerzonego" - wyjaśnia major Ireneusz Szeląg.


Śledztwo w sprawie zakupu Rosomaka toczy się od dwóch lat. Chodzi o przetarg na zakup dla naszego wojska 690 nowych pojazdów opancerzonych. W grudniu 2002 r. MON opowiedziało się za wozem AMV fińskiej firmy Patria. Okazało się, że kupiliśmy transporter od fińskiego producenta, który istniał tylko na papierze. Już wówczas konkurenci z Steyr-Daimler-Puch z Austrii i Mowag ze Szwajcarii oprotestowali przetarg, twierdząc, że był on ustawiony.

Kontrakt jest rekordowy jak na wojska lądowe. Za Rosomaki zapłacimy 5 miliardów złotych. Dostawy dla naszej armii mają się zakończyć w 2013 roku. Transporter jest składany w zakładach w Siemianowicach. Do tej pory wojsko odebrało 100 wozów w różnych wersjach. Część z nich ma jechać do Afganistanu. W trybie pilnym montowane jest na nich dodatkowe opancerzenie, bowiem podczas prób na poligonie okazało się, że Rosomaka można dziurawić z broni strzeleckiej niczym sitko od durszlaka.