Trwa śledztwo w sprawie strzelaniny w więzieniu w Sieradzu. Damian C., jeden ze strażników, wpadł wczoraj w szał i ze służbowej broni zaczął strzelać do policjantów i aresztanta, którzy właśnie opuszczali areszt. Na miejscu zabił dwóch mundurowych, trzeci zmarł w szpitalu.

Prokuratura próbuje ustalić, dlaczego mężczyzna strzelał. Pod uwagę brane są dwa najbardziej prawdopodobne powody. Pierwszy: Damian C. przeżył głębokie załamanie nerwowe z powodów prywatnych. Nie układało mu się życie rodzinne, ciągle kłócił się z żoną. Nie jest jednak jasne, kto nad kim się znęcał.

Jedni twierdzą, że to Damian C. psychicznie i fizycznie maltretował swą partnerkę. Inni, że to ona jest tą złą w ich związku. Jedno jest natomiast pewne: po kolejnej awanturze, którą wszczął mąż, kobieta wyprowadziła się z domu. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, miała oznajmić mu, że zamierza wystąpić o rozwód. I to spowodowało, że mężczyźnie puściły nerwy.

Drugi możliwy motyw jest taki, że strażnikowi ktoś kazał zabić któregoś z policjantów albo aresztanta. Jak tłumaczy prokurator prowadzący śledztwo, wszystko jest możliwe i wersji zabójstwa na zlecenie wykluczyć na razie nie można. Jest ona brana pod uwagę tak samo jak wszystkie inne.

Policja dociera do osób, które pomogą rozwikłać zagadkę niezrozumiałego zachowania mężczyzny. Mundurowi i prokuratorzy rozmawiają z najbliższymi, znajomymi, sąsiadami desperata.