Opróżnić trzeba było cały teren w promieniu pół kilometra od znaleziska. Uciekać musieli nie tylko mieszkańcy okolicznych domów, ale także pacjenci pobliskiej przychodni rodzinnej i modlący się w kościele.

Straż pożarna musiałą dotrzeć do wszystkich mieszkań, by upewnić się, że nikt w nich nie został. Dopiero to było znakiem, że saperzy mogą rozbroić bombę i wywieźć ją z zagrożonego terenu.

Saperzy wysadzą bombę w powietrze na poligonie w Wędrzynie.