W grudniu ubiegłego roku krakowscy śledczy wysłali wniosek o uchylenie posłowi Tomaszowi Szczypińskiemu immunitetu. Napisali w nim, że gdy polityk był wiceprezydentem Krakowa, nie dopełnił obowiązków i przekroczył uprawnienia. Przez to miasto wydało pięć milionów złotych na działki warte ponad trzy razy mniej. Wiadomo też, że miasto będzie musiało oddać drogie działki za darmo spadkobiercom właściciela, któremu je bezprawnie odebrano. Poseł PO sam zrzekł się immunitetu. Dzięki temu prokuratura mogła mu postawić zarzuty. Dziś jest przesłuchiwany.
Takie same zarzuty postawiono wcześniej czworgu innym wiceprezydentom Krakowa z czasów prezydentury Andrzeja Gołasia w latach 1998-2002: Pawłowi Zorskiemu, Jerzemu Jedlińskiemu, Teresie Starmach i Ewie Kułakowskiej-Bojęś. Wszystkim - także Tomaszowi Szczypińskiemu - grozi nawet 10 lat więzienia.
Z oceną poczekam na wyrok sądu - tak sprawę skomentował Jan Rokita z PO. Powiedział, że nie będzie występował jako oskarżyciel Szczypińskiego, bo jest to jego kolega klubowy. Nie będzie go też bronił, bo "od tego poseł ma swoich obrońców". Podkreślił jednak, że polityk dał dobry przykład, bo sam zrzekł się immunitetu.
Być może kolejne zarzuty w tej sprawie dostaną były wojewoda małopolski i były radny. Obaj zostali dziś zatrzymani przez ABW na polecenie krakowskiej prokuratury.